2015

Z racji tego, że 2015 stety lub nie, dobiega do końca czas na małe podsumowanie. 
Początek roku był dość zwariowany bo przecież wymyśliłam, że mój pies zostanie ml.ch (karnawałowa wystawa) i stało się. Szalona podróż pociągiem, "kooompot", gorączka i grupa panów kanarów to to, co głównie zapamiętałam z wyjazdu do Gdańska. Dzięki dziewczyny :* 
W lutym rozpoczęliśmy swoją przygodę z flyballem, dość krótką ale całkiem przyjemną. Zrezygnowaliśmy bo 2 razy w tygodniu agility + 2 razy w tygodniu flyball, to dla nas trochę za dużo i zwyczajnie brakowało czasu. Same treningi flyballu trwały po około 2 godziny a w tym czasie pies miał tylko dwa przebiegi wiec to trochę mało. Oboje z M. zdecydowaliśmy, że jednak i nam i psu bardziej podoba się agi. 
Wracając jeszcze do flyballu to baaardzo cieszyło mnie, że mimo całego tłumu szczekających i wyjących psów mój Enzko pięknie potrafił opanować swoje emocje, bo Ki oczywiście przyłączała się do śpiewaków. 
W kwietniu odbyło się moje i Enzka pierwsze spotkanie z owcami, showek zdał PIP i może jeszcze kiedyś pojedziemy na owieczki. 
Kolejno jeździliśmy sobie jeszcze na wystawy by skończyć dorosły championat ( TU ,TU i TU) aby ostatecznie mieć w domu championa :)
Testowaliśmy kilka nowych karm np. fish4dogs,saba i produktów (modna kozadingo), byliśmy na spontanicznych wakacjach (niech żyją wakacje!), pojechaliśmy pierwszy raz do Annówki i kolejny do Madzone (Pies w formie). 
To co dla mnie najważniejsze, poczyniliśmy też pewnie postępy w naszym nieudolnym agilitkowym bieganiu. 
Nie odważę się napisać, że jest dobrze bo...
- nie rozróżniam stron 
- kompletnie nie ogarniam swego ciała 
i ogólnie, nie chcąc być dla siebie za bardzo surowa, ale jednak bardziej utrudniam niż pomagam memu psu.
Ćwiczymy, regularnie jakoś chyba od marca, mamy raz lepsze raz gorsze dni. 

Sytuacja jest o tyle trudna, że treningi odbywają się wieczorami, wychodząc z pracy o 16-stej, stojąc w korku godzinę, mam czas tylko przebrać się, zgarnąć psa i jedziemy.


Wtedy niestety pogrążają nas emocje- pies jest tak mega nakręcony po całym dniu siedzenia w domu, że myśli, że siedzi a jednak stoi, sam biega tunele i dzieją się inne dziwne rzeczy. Mnie wyprowadza to z równowagi bo też przecież tak bardzo chce, żeby było dobrze i koło się zamyka. 



Chyba M. zacznie ze mną i Enzkiem, na zmianę, ćwiczyć samokontrolę :) 
Mielimy podstawy, Enzo stara się panować nad swoimi emocjami (by nie biec "na pałę" przed siebie, zrzucając wszystkie tyczki), ja staram się go wychwalać pod niebiosa chociaż jeszcze długa droga przed nami. 





U Kiki standardzik, matka nakrzyczy- zrobię siku w kuchni (chociaż ostatnio prawie się to już nie zdarza). Bywa grzeczną córką 



by kolejnego dnia wytarzać się w najbardziej śmierdzącym bagienku albo nie posłuchać mnie wcale. 



Czasem nawet ta nie młoda już dama, mamrocząc pod noskiem sobie tak pięknie poskacze. 



Nowy Rok wiąże się dla nas z dużymi zmianami, trochę mnie nawet przeraża ale będzie co ma być :)





Wesołych Świąt!

W rytmie naszej ulubionej świątecznej piosenki (klik :D) życzymy wszystkim zdrowych i wesołych Świąt, spędzonych w psio-ludzkim gronie.


Za przygotowanie pięknej, świątecznej kartki dziękujemy Ani (Śledź też pies), zerknijcie na Breeder's graphic design.




Mamy w domu Championa :)



Jak już wiecie jakiś czas temu wymarzyłam sobie by spróbować wystaw. Miałam psa, który podobno się nadaje, wiec dlaczego nie pojeździć trochę ?
Nasz debiut w Opolu nie był zachęcający. Kompletna kompromitacja w przygotowaniu psa, w handlingu, na dodatek Enzko był najmłodszy w swojej klasie i wyglądaliśmy po prostu śmiesznie, zajęliśmy przedostatnie miejsce.
Tak tego zostawić nie mogłam...
Zaczęłam trochę czytać o groomingu, chodziłam na lekcje handlingu, obserwowałam innych na ringu ( teraz nie czuje, że rymuje :D ) ale przede wszystkim spotkałam kilka osób dzięki, którym udało mi się spełnić swoje małe marzenie.
Na wczorajszej wystawie w Świebodzicach ( 59 Wystawa Psów Rasowych) Enzo zajął lokatę: 1/6, ocena: doskonała, Najlepszy Dorosły Pies, BOS i tym samym został nowym Championem Polski.
Nie wiem, czy np. nie lepiej było spełnić swoje inne marzenie i za środki, które wydałam na wystawy zwiedzić kolejną z Wysp Kanaryjskich albo zmienić auto ale wczoraj byłam bardzo dumna z syna :)



Mikołajkowa paczka od Alpha Spirit



W tym roku do moich psów przyszedł Mikołaj od Alpha Spirit, marki tej chyba nikomu przedstawiać nie trzeba.
W paczce którą otrzymaliśmy znajdowała się karma ONLY FISH oraz dwie nogi wieprzowe, wszystko w specjalnym "świątecznym ubranku".



Jak o nogi byłam spokojna :) tak nie będę ukrywać, że do karmy podeszłam z dużą nieufnością bo było to nasze drugie podejście do niej.
Pierwsze nie wypadło najlepiej, psy źle zareagowały na karmę i mimo,że zastosowałam okres przejścia, który opisany jest na opakowaniu i proporcje podawania jej psom nie udało się...
Tym razem miało być inaczej i rzeczywiście jest! Karma uwiodła moje psy przede wszystkim zapachem ale jak podaje producent:
ONLY FISH to pełnowartościowa karma dla psów zawierająca unikalną formułę bogatą w zdrowe składniki odżywcze kwasów tłuszczowych,których naturalnym źródłem są świeże ryby. Białko świeżych ryb jest łatwo trawione i przyswajane, co czyni je idealnym oraz odpowiednim dla każdego psa. Przyczyną alergii pokarmowej najczęściej są mięsa innego pochodzenia niż ryby.Mięso ryby zawiera zdrowe tłuszcze, które zawarte są w naszym produkcie końcowym, dzięki czemu gwarantują dobrą kondycje oraz samopoczucie Twojego pupila. Jak najmniejsza ilość dodatkowych składników  daje Twojemu psu więcej naturalnych witamin i minerałów.

Zawiera aż 85 % świeżych ryb śródziemnomorskich (tuńczyk, anchois, miecznik, ostrobok, okoń morski, sardynka europejska). W skład wchodzą też kiełki roślin strączkowych, gliceryna, tauryna i inne.
Więcej szczegółów znajdziecie na stronie - Alpha Spirit.



 Tak prezentują się pojedyncze kostki.


Kika zrobi dla nich wiele  :)


Po tygodniu stosowania mogę napisać, że karma nadal jest jedzona bardzo chętnie i nie pojawiły się żadne problemy żołądkowe. Psy wyglądają na zdrowe i zadowolone.
Jedyne za co mogę aktualnie przyznać minus to opakowanie.
Plastikowe pojemniczki mimo, że mają narysowane miejsce otwierania


 nie posiadają go i dość ciężko bez nożyczek otworzyć opakowanie.


Nogi zostały schrupane z wielkim smakiem, były największą mikołajkową atrakcją :) 




Pieski bardzo dziękują za takie pyszne prezenty :)