PIP

Dziś szybka notka na gorąco.
Pod wypływem impulsu jakiś czas temu zapisałam Enzo na PIP ( Próbę instynktu pasterskiego) i dziś odbyło się nasze ( tak, moje chyba też ) pierwsze spotkanie na żywo z owcami.
Gdy dotarliśmy na teren ośrodka szkoleniowego to dotarło do mnie, że to się przecież nie może udać skoro mój pies nigdy nie widział owiec ale zobaczcie sami

Ja byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że mój showek tak pięknie pracuje :) W protokole charakterystyka pracy psa została określona w następujący sposób:
"Instynkt w fazie poznawczej, dobre zainteresowanie zwierzętami. Zachowanie adekwatne dla rasy, dobra koncentracja na pracy, wymaga stałego dostępu do zwierząt oraz regularnego treningu. Bardzo dobra kontrola przewodnika. Pies bardzo dobrze rokujący".
Dumnam bardzo :) PIP ZALICZONY :) i kolejne nowe doświadczenie za nami.

16 komentarzy:

  1. Gratulacje! Fajnie, że Enzo tak dobrze się spisał. Zamierzacie częściej jeździć na owce, czy to tylko PIP do papierów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisałam Enzo na PIP tylko z czystej ciekawości bo nasłuchałam się, że jak pies z linii show to owiec się boi itp.... Czy będziemy coś robić w tym kierunku, nie wiem :) bo zwyczajnie brak nam czasu na kolejne aktywności- chodzimy na agility i flyball, ale może jakieś semi za jakiś czas :) zauważyła, że psu sprawia to dużą frajdę więc gdy będzie coś blisko może się skusimy.

      Usuń
    2. A tak z ciekawości... Wielokrotnie słyszałam, że owce, na których można ćwiczyć pasienie w Polsce często nie są odpowiednio zadbane. Psy, owszem, świetnie dbamy o ich dobrostan, ale owce pracują 6 dni w tygodniu bez przerwy, są skołtunione, śmierdzące, etc. Przez to odnoszę się to pasienia sceptycznie - tj. z jednej strony to fajna aktywność, z drugiej jeżeli to prawda to uważam ją za nie do końca etyczną. Jak to było z Twoimi owcami? Prawda to?

      Usuń
    3. Na to semi przyjechało stado, pracowały podzielone na 2 grupy( gdy jedna odpoczywała, druga pracowała). Dodatkowo sędzia robił im przerwy żeby sobie trochę trawy poskubały. Ja nie byłam na tym na miejscu od rana więc nie mogę Ci powiedzieć, że tak było przez cały dzień- bo nasz PIP trwał 15 min a przyjechaliśmy tylko jakąś godzinę wcześniej żeby zobaczyć jak to wygląda. Same owce nie pachniały i nie prezentowały się rewelacyjnie ale podobno specjalnie nie były strzyżone, w razie gdyby ugryzł je pies, to przez grube futro nie poczują.

      Usuń
  2. WOW kusi mnie PIP :) Napisałaś coś więcej? Gdzie robiłaś? Wcześniej byłaś na jakimś seminarium? Jacie jacie super! :) Marzy mi się semi z pasienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed PIPem odbywało się semi z Tomaszem Pecoldem, brała w nim udział Patrycja, więc ją możesz wypytać o szczegóły. Gdy ja podjęłam decyzje, że jednak zapisze nas na PIP to już nie było miejsc na semi, wiec my poszliśmy na "żywioł" :D

      Usuń
    2. Jezu, przecież faktycznie, Sosini też zdał, ja to jestem sierota :P

      Rozumiem, że pastuch musi mieć rodowód wyrobiony do pipa? Kusi mnie nieziemsko, ale ze względu, że mam oba niewystawowe (mismark i szczerBal) to nawet nie pofatygowałam się do ZK z metryką:P

      Usuń
  3. Bardzo fajnie mu wychodzi jak na pierwszy raz!! :)
    Ja chciałam kiedyś Terrora na trening norowania, ale jakoś żal mi lisów, a sztucznego nigdzie w pobliżu nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) mi też było trochę żal tych owieczek.

      Usuń
  4. Przed nowymi wyzwaniami z psem często bardzo się stresuje, że nam nie wyjdzie, pójdzie coś nie tak i ogółem masa czarnych myśli w głowie. Potem okazuje się że wszystko poszło pięknie i lepiej niż się spodziewałam, u Was w tym przypadku widzę że było podobnie. :) Gratulacje!

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że tak sobie poradził! Jednak geny robią swoje :D. Ciekawe doświadczenie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, gratuluję! A ten drugi reaguje zupełnie inaczej, kładzie się... Chyba chce się bawić z owcami?

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję! :-) Super! A gdzie jeździcie na PIP?

    OdpowiedzUsuń