Bo pełny brzuch to coś najważniejszego w życiu - test Renske

Wśród mojej trójki znajduje się osobistość która budzi się tylko po to by jeść. Najważniejszą rzeczą w życiu jest pełny brzuch!
Jeśli rytm dnia zmieni się chociaż odrobinę czyt. spóźnię się z posiłkiem, owa osobistość dosadnie da mi o tym znać- stojąc i piszcząc przy misce lub chodząc za mną krok w krok i patrząc dosadnie w oczy z miną, która przedstawia najbiedniejsze zwierzę na naszym globie.
Chcąc sprawić tejże osobistości radość nie mogłam odmówić testu :)
Poniższe zdjęcie jest odpowiedzią o kim mowa... kto tak wymownie patrzy w obiektyw :)
Oczywiście jest to panna Kikosławka!


Lubuje się w testach produktów, które są nowe na rynku lub o których po prostu nie słyszałam dlatego drugim już produktem od Premium4animals, który do nas trafił jest mokra karma Renske.

Renske od ponad 20 lat zajmuje się produkcją żywności dla psów i kotów, mimo to ja nigdy nawet nie słyszałam o nich.
Karmy mają w składzie składniki o najwyższej klasie przydatności spożywczej dla człowieka.
Marka stosuje innowacyjny proces produkcji, który pozwala zachować pełną świeżość wszystkich składników, które są lekko parzone a następnie pod wysokim ciśnieniem szczelnie zamknięte w aseptycznym opakowaniu pod hermetyczną folią spożywczą.
W ten sposób bez konserwantów, bez konieczności trzymania karmy w lodówce utrzymuje ona świeżość przez długi czas.



W konkursie TOP for DOG udział bierze karma ze świeżym łososiem i to na niej skupimy się w tym teście. Chociaż do spróbowania otrzymaliśmy też inne smaki m.in.
- Renske Puppy ze świeżym mięsem kurczaka i jagnięciną dla szczeniąt. Karma bez glutenowa, którą Zondeczka miała okazję sobie zjeść. Nie odmówiła posiłku, nie stwierdzono nieprawidłowości po posiłku więc dajemy okejkę.
Dodatkowo była też karma z mięsem kaczki i królika, świeżych ryb oceanicznych, indyka, świeżej dziczyzny(dzik, bażant, królik, kaczka), gama smaków prezentuję się imponująco.

Co do smaku na którym mieliśmy się skupić czyli świeżego łososia, to jest to karma dla szczeniąt od 9 tygodnia i dorosłych psów. Dlatego mimo, że w założeniach był test tylko na jednym psie. postanowiłam do grupy badanych :) dodać pozostałą dwójkę. Nie potrafię wybierać by jednemu dać coś ekstra a drugiemu to co je na co dzień, wyrzuty sumienia by mnie zżarły...

Karma jest bezzbożowa, hipoalergiczna - w 100% naturalna. Zawiera 80% świeżego łososia szkockiego. Polecana psom z tendencją do nadwagi ze względu na niższą zawartość tłuszczu.
Skład: 
Świeży łosoś (80%), ziemniaki (10%), wyciąg z wodorostów (0,45%), minerały, prebiotyk fructooligosaccharides, ekstrakt z juki.

Dawkowanie: 1 opakowanie 395g na każde 15 kg masy ciała psa na dzień.



Sama karma jak najbardziej smakowała psom, furorę robiły oczywiście rybne smaki za które dałyby się pokroić. Ani u szczeniaka ani u dorosłych nie pojawiły się problemy po posiłku. Zondeczka pod tym względem nie jest idealnym testerem bo w swoim życiu problemy żołądkowe miała raz, po słonej wodzie w Chorwacji.
Skład karmy jak przyznacie sami jest zacny, zapach bardzo w porządku ale...
Zarzucicie mi, że wygląd nie jest najważniejszy bo liczy się skład ale ja nawet nie zerknęłabym na tą karmę w sklepie...
I nie szukam tu minusów na siłę, chce być po prostu szczera. Oczywiście ważna jest zawartość ale lubię też produkt, które dobrze się prezentują.
W tym wypadku zdecydowanie przydałby się nowocześniejszy design, przy obecnych mam wrażenie, że grafika zbyt mocno poniosła wyobraźnia a pieski z wytrzeszczem oczu i minami jakby szły na skazanie pozostawiają wiele do życzenia...




Psia sierść to już nie kłopot

Cotygodniowe sprzątanie domu to coś co sprawia, że coraz mniej lubię soboty :D

Nie oszukujmy się ale przy trzech psach rzadko mamy idealnie czysto. Jak nie Zosia roznosi zabawki, to Kika zapomni czegoś dojeść na swoim posłaniu no i jest jeszcze król kłaczków - Mr. Enzko.


Syn kocha leżeć razem z nami na sofie a gdy już jest mu za gorąco idzie położyć się obok.
Efekt jest taki, że jakąś godzinę zajmuje mi oczyszczenie jej z jego sierści... Najpierw z grubsza oczyszczam ją wałkiem do ubrań, później wilgotną gąbką zdejmuję resztę, następnie odkurzam itd itd
Dlatego gdy na naszej grupie Ambasadorów TOP for DOG pojawiła się informacja, że GroomerShop szuka testerów do swojej innowacyjnej szczotki V7 nie mogłam pozostać obojętna, w końcu nadarzała się okazja wygospodarowania więcej czasu na przyjemności :)

Parę danych technicznych od producenta:
" Szczotki V7 to wysokiej jakości niemiecki produkt, który zrewolucjonizował rynki światowe. Ich wyjątkowość tkwi w specjalnym, opatentowanym przekroju włosa w kształcie litery V. Nadaja się dla psów, kotów, koni, idealnie sprawdzi się w domu (...) V7 bez problemu poradzi sobie z powbijaną sierścią na ubraniach, dywanikach (...). Niezastąpiona do zbierania rozlanej wody (...) odśnieżania auta, zamiatania podłóg.

- innowacyjne włosy w kształcie litery V zbierają nawet najdrobniejsze cząstki
- wykonana ze specjalnych komponentów guma nie sztywnieje i spełnia swoje zadanie w temperaturach od -20 stopni do 100 stopni.
- dzięki właściwością antystatycznym sierść czy kurz roluje się, a nie "fruwa"
- doskonale usuwa i wymiata: włosy, sierść, kurz, brud, cukier itd.
- wygodna, obrotowa rączka regulowana w zakresie 360 stopni
- dłuższe, przednie włosy umieszczone pod kątem 20 stopni idealnie wymiatają zabrudzenia z narożników schodów czy kątów
- V7 wyczesuje martwy włos i masuje zwierzę, w tym przypadku należy używać jej w odwrotnym kierunku włosa
- łatwa do czyszczenia: wystarczy spłukać pod bieżącą wodą lub włożyć do zmywarki."

A oto i ona:





Działanie szczotki nie wymaga dłuższego opisu. Zobaczcie na ten krótki filmik.

video


Zupełnie bez wysiłku. W 5 minut ogarniam całą kanapę! Ten produkt zrewolucjonizował rynki światowe ale najważniejsze, że to samo uczynił z moją sobotą :)
Śmiało mogę powiedzieć, że to nowy must have każdego psiarza!


Hurtta Adventure- test

Nadszedł czas na recenzję przed publikacją której mam ogromną tremę, bo drodzy czytelnicy, następuje historyczna chwila na blogu! Pojawi się pierwsza recenzja szelek!


Moja słabość do Hurtta jest Wam znana i nigdy tego nie ukrywałam. Produkty tej marki od dawna wzbudzają moje zainteresowanie a M. często łapie się za głowę po moich kolejnych zakupach.

Gdy do plebiscytu TOP for DOGCanifel zgłosił zestaw Hurtta Adventure moje oczy mocniej zaświeciły. Niestety okazało się, że do testów nie zostaliśmy wybrani... Ale ja przepadłam, i mimo, że nie znoszę koloru pomarańczowego, musiałam go mieć! Wiedziałam, że Zonda będzie w nim wyglądała genialnie! Nie pozostało mi nic innego jak go kupić, ale wtedy mym oczom ukazała informacja ze strony "Towar chwilowo niedostępny".
Los bywa jednak łaskawy i po pewnych zawirowaniach otrzymaliśmy propozycję testu :)




W skład zestawu z serii Adventure wchodzą: 
- Szelki i smycz wykonane są z mocnego, trwałego, jednak bardzo miłego w dotyku materiału. Szelki podszyte są oddychającą wyściółką, a dzięki temu, że mają szeroki zakres regulacji można je naprawdę dobrze dopasować do psa.
W porównaniu do szelek które już mam, czyli Y, wydają się odrobinę cięższe, ale naprawdę nieznacznie.

- Smycz, w rozmiarze 180 x 20 mm. Z bardzo wygodną rączką, która mimo, że jest dość szeroka dobrze układa się w dłoni.

- Lampka, Adventure Polar Led Light to dodatek do zestawu o którego istnieniu nie miałam pojęcia. Jest wodoodporna do 100m a jej światło widoczne jest nawet z 3 km.
Dodatkowo dzięki elementom odblaskowym znajdującym się na klatce piersiowej pies będzie bardziej widoczny podczas spacerów po zmroku.
To dla nas dodatkowy atut bo mieszkamy w miejscowości, w której nie ma ani jednej latarni ulicznej. Wieczorne spacery odbywają się więc z latarką w ręku a dobrze oświetlony pies jest też ważny przy spotkaniach z dzikimi zwierzętami.


Gdy już ja nacieszyłam się produktami, czas na testy Zondy.
Nieskromnie napiszę, że wygląda w tym zestawie genialnie <3
Uwaga, według mnie, nie mają one wcale koloru pomarańczowego. Powiedziałabym, że jest to raczej żółty, wpadający w miodowy.



Szelki łatwo się zakłada i zdejmuje. Nie zauważyłam by Zonda kiedykolwiek w trakcie ich użytkowania odczuła dyskomfort. Pas piersiowy został tak skonstruowany aby psy z węższą klatką piersiową również mogły je nosić. Dlatego spokojnie zakładam je szczeniakowi.


Jedynym minusem pasa jest to, że dość mocno się brudzi. Praktycznie po każdym spacerze muszę ten element szelek oczyścić, na szczęście idzie to dość gładko :)











Mop Bungee od Dingo - test


Zabawki to jest to co moje psy lubią testować  najbardziej :)




Marka Dingo znana jest mi od dawna. Pamiętam czasy gdy moi rodzice mieli jamnika - Atosa, i właśnie on miał przez bardzo długi czas skórzaną smycz i obroże od Dingo. To wspomnienie budzi bardzo pozytywne skojarzenia, dlatego postanowiłam sprawdzić inny produkt tej firmy -  Mop Bungee.


Trafiły do nas dwie zabawki w zamyśle ta z niebieskim mopem dla Enzka, czerwony dla dziewczynek.
Zabawka jak widać na zdjęciach składa się z piłki, mopa i amortyzatora.

  1. Piłka, twarda ale nie za bardzo. Wielkościowo w sam raz dla średnich psów. Pływająca, dzięki czemu zabawka unosi się na wodzie. Ma waniliowy zapach, którego akurat nie znoszę :( pachnie mdło chociaż psom to nie przeszkadza. 
  2. Mop. Moje psy, bez wyjątku kochają mopy. Szarpią się nawet takimi zwykłymi do sprzątania. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń, jest porządny. Spokojnie wytrzymuje psie zęby, ale muszę napisać, że zabawa powinna się odbywać pod nadzorem, bo pozostawiony sam na sam z psem jak każdy inny nie przetrwałby. Nie wiem jak Wasze psy ale moje pasjonują się wyrywaniem niteczek, im mniejsza tym lepiej :D 
  3. Amortyzator jest trwały, taśma miła w dotyku. Chociaż mi brakuje podszycia w rączce. Materiał nie wpija się jakoś szczególnie mocno ale zdecydowanie wygodniej byłoby z podszyciem.


Bungee sprawdza się podczas treningów i zabawy. Psy szarpią się nim bardzo chętnie, wyjątków wśród mojego trio nie było :)
Na poniższych zdjęciach zwróćcie uwagę na piłkę, tak jak podkreślałam już wcześniej ma idealną wielkość. Enzo bardzo nie lubi dużych piłek a w tym wypadku bardzo chętnie szarpał się łapiąc za nią.






Zondeczka ćwiczy samokontrolę :)


 I na koniec test Kiki :)

Tak, potwierdzamy, zabawka jest wytrzymała.
Spokojnie znosi 7 kg Kikosławego ciałka :)


Producent zwraca jeszcze uwagę na barwne kolory zabawki, dzięki którym łatwiej zidentyfikować zabawkę. Ja nie jestem fanką neonowych kolorów ale wiadomo co człowiek to inny gust... :)
Produkt pojawi się w konkursie TOP for DOG.


Test karm od Addvena



Słyszeliście o marce Addvena? 
Mi do niedawna była zupełnie nieznana a, że lubię nowinki, to z chęcią przystąpiliśmy ją do testów. 

Addvena, to pierwsza i jedyna w Polsce marka karm dla psów stworzona specjalnie dla klientów polskiego rynku weterynaryjnego.
Marka powstała dzięki grupie ekspertów- pasjonatów, którzy od ponad 20 lat pracują dla środowiska weterynaryjnego a ich celem było stworzenie polskiego, innowacyjnego produktu, łączącego najnowsze trendy w dietetyce zwierząt, najlepszej jakości naturalne składniki oraz osiągnięcia technologiczne w obszarze jakości procesu produkcji.
Produkty dostępne są w gabinetach weterynaryjnych. 

Co wyróżnia tę markę? 

  • Jedynym źródłem białka pochodzenia zwierzęcego, jest świeże mięso jagnięce. Zapewnia to smakowitość a także dobrą przyswajalność karm.
  • Karmy nie zawierają zbóż.
  • Dzięki braku zbóż nie ma ryzyka zatrucia mykotoksynami (to produkty metabolizmu wielu grzybów i pleśni atakujących zboża).
  • Ponad 50% zawartości mięsa to świeże mięso jagnięce, pochodzące z ekologicznych i certyfikowanych hodowli europejskich.
  • Dzięki unikalnemu składowi oraz procesowi produkcji karmy są dobrze trawione, co określane jest mianem Ultra Gentle Digestion. Współczynnik strawności przekracza 90%. 
  • Dzięki esencji z oleju łososia i oleju z siemienia lnianego produkty bogate są w nienasycone kwasy tłuszczowe OMEGA 3 i 6 oraz DHA, które dobrze wpływa na rozwój układu nerwowego, wzorku a także skórę i sierść. 

Dziewczynki, chciałyby zaprezentować Wam czym zajadały się przez ostatni czas :) 


Prezentera Enzka też oczywiście nie mogło zabraknąć na sesji!



Trafiły do nas dwie karmy:


Pierwsza z nich to Addvena Life. 
To oczywiście bezzbożowa karma, bazująca na jagnięcinie. Przeznaczona dla psów dorosłych, które osiągają mniejszą masę ciała niż 20 kg.
W związku z zawartością jednego białka, jagnięciny, polecana jest dla psów z nadwrażliwością przewodu pokarmowego.


Druga karma to Addvena First Steps.
To karma dla szczeniąt, które w dorosłym wieku osiągną wagę ciała poniżej 20 kg. Charakteryzuje się wysoką gęstością energetyczną, dzięki czemu pies z niewielkiej ilości pokarmu uzyskuje duże ilości kalorii. Zawiera odpowiednio zbilansowany wapń i fosfor, dzięki czemu zapewnia prawidłowy wzrost i rozwój kości i zębów.
Rekomendowane jest podawanie jej do wieku 12 miesięcy. Produkt odpowiedni także dla suk w ciąży i okresie laktacji.

Oprócz dużego worka karmy, otrzymaliśmy także TRAVEL SET, czyli małe opakowania, po 200 gram, które bardzo przydały się w trakcie wakacyjnych wyjazdów.
To naprawdę świetny i wygodny pomysł!


Na stronie http://www.addvena.com/ znajdziecie kalkulator żywienia. Dzięki uzupełnieniu odpowiednich wartości, wyliczy Wam jaką ilość karmy powinien spożywać Wasz pies



Jeśli chodzi o wielkość granulek to są bardzo małe, zdecydowanie przeznaczone dla małych psów. Dla Kiki i Zondy są one odpowiednie ale Enzo miał duże problemy z ich jedzeniem.


Z tego powodu, producent dosłał nam koleją karmę-  Addvena Life 20+. 
Jest to produkt dostosowany do wymagań psów ras dużych, zawiera glukozaminę i chondroitynę wspomagającą stawy. Tak jak i Life 20 zawiera także cykorię oraz siemię lniane, zapewniające prawidłowe trawienie.


Enzo chciałby znów być prezenterem i pokazać Wam jakie granulki były tylko i wyłącznie dla niego :)



Cała trójka na karmy Addvena zareagowała dobrze, chociaż muszę wspomnieć, że szczenie na samym początku przez jakieś 2 dni miało luźniejsze kupy.
Jeśli chodzi o smakowitość, tu zdecydowanie 6+. Nikt nie odmawia zjedzenia swojej porcji :)
Stan sierści po spożyciu karmy- idealny. Enzkowa dodatkowo nabrała blasku
Przed zakupem warto pamiętać jednak o wielkości granulek, pamiętajcie proszę, że w karmie Life, mimo, że przeznaczona jest dla średnich psów, granulki są dość małe.
Małe granulki nie są absolutnie żadnym minusem, po prostu cześć większych psów je połyka nie gryząc. Można za to łatwo wykorzystać je jako nagrodę :)
Karmy pachną przyjemnie, nie są tłuste, nie brudzą rąk, są zdrowe i smakowite, produkowane w Polsce, czego chcieć więcej?
Swój głos na karmy Addvena będziecie mogli oddać w plebiscycie TOP for DOG

Podróże z psami czyli testujemy transporter Skudo IATA.

Transport psów od jakiegoś czasu między mną a M. powodował zgrzyty. Ja czepiałam się o bezpieczeństwo (psy jeździły luzem w bagażniku) a on o bałagan (psie kłaki były wszędzie). 
Gdy udało nam się dojść do porozumienia, uznaliśmy, że potrzebujemy transportera. Zbiegło się to w czasie, ze zgłoszeniem do TOP for DOG, sklepu Canifel


I tak trafił do nas transporter Skudo IATA 6, przeznaczony dla psów średnich i dużych. Ciężko było mi zdecydować się na rozmiar dla całej trójki, ale z małą pomocą Canifel, udało się :) 
Jest następujących rozmiarów:  92 długości x 63 szerokości x 70 cm wysokości, waży 9,5 kg. 
Prezentuje się naprawdę dobrze ale nie to jest najważniejsze. 
Po pierwsze, jest naprawdę solidnie wykonany, dzięki czemu będzie służył nam przez bardzo długi czas. 


Po drugie, metalowe drzwi mają zamek z podwójnym systemem zamykania, który spełnia normy IATA, dzięki czemu może służyć również do przewozu zwierząt w transporcie lotniczym. 
Co ważne, posiada dużą ilość otworów wentylacyjnych dzięki czemu zapewnia właściwą wentylację nawet w ciepłe dni. 
Dzięki kółkom i rączce, którą możecie obejrzeć na poniższych zdjęciach, wygodnie można też go ciągnąć. 


Na górze znajduje się schowek, do którego zmieszczą się spokojnie smycze, woreczki i jeszcze parę innych niezbędnych psiarzom rzeczy :)




Tyle z danych technicznych, użytkowanie postanowiłam Wam opisać w trzech próbach. 

Próba numer 1 - Latające Psy. 

To chyba pierwsze wydarzenie na które nasze psy pojechały w tym transporterze. 
Dzięki wcześniej wspomnianym kółkom, łatwo mogliśmy wyjąć go z bagażnika i w ten weekend spełniał on także funkcję miejsca odpoczynku dla naszych psów podczas zawodów. 
Spisał się naprawdę dobrze, nie musiałam bać się, że psy w dużych emocjach, wyjdą z niego tak jak to czasem była przy klatkach materiałowych.






Próba numer 2- codzienne użytkowanie 

Z psami podróżujemy praktycznie wszędzie. Latem codziennie pakujemy się i ruszamy na spacer albo trening. Korzystamy z każdej wolnej chwili. 
Cała trójka chętnie wskakuje do transportera, spokojnie mogą się w nim położyć po wysiłku. 
W środku aby psy się nie ślizgały można umieścić dry bed albo zwykły dywanik z antypoślizgowym spodem. 





Próba numer 3 - Chorwacja 

To zdecydowanie najważniejsza próba. Aby zapewnić komfort całej trójce w tak długiej podróży (10 godzin) postanowiliśmy, że bordery pojadą razem w dużym transporterze, Kika zaś została umieszczona w mniejszym. 
Przez całą podróż psy były zrelaksowane. Po przystankach na rozprostowanie łap, picie itd. 
chętnie wracały do samochodu i spokojnie mogliśmy kontynuować podróż. 
W trakcie pobytu w Chorwacji z transportera korzystaliśmy codziennie, bo na "naszą"(czyt. dziką plażę, na której psy mogły swobodnie biegać, jeździliśmy samochodem) także nawet intensywna eksploatacja Skudo IATA nie jest straszna :) 




To chyba najdłuższy test, który przeprowadzaliśmy i jestem bardzo zadowolona ze Skudo IATA.
Oprócz tego, że nasze podróże stały się bezpieczniejsze to zdecydowanie milej jeździ się samochodem w którym jest czysto. 
Psy nie skaczą już po całym bagażniku, dzięki czemu sierść i piach pozostają tylko w transporterze. 
Utrzymanie go w czystości nie stanowi problemu. Wystarczy przetrzeć wnętrze wilgotną ściereczką i znów jest czysto. 
Podsumowując, produkt zdecydowanie jest TOP i śmiało mogę go Wam polecić. 






Test Maxi Guard Oral Cleansing Wipes i OraZn


Gdzieś przeczytałam, że jama usta jest obrazem stanu zdrowia całego organizmu.
Brak higieny może przyczynić się do wielu groźnych chorób, dlatego dziś będzie o zębach, Kikosławie i produktach Vetfood, a wszystko w rytm piosenki zespołu "Fasolki" pt. "Szczotka, pasta" :)



"Myje zęby bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty"

Kika jest jak typowy facet (w końcu to suczka z wąsami :D), dentysty boi się panicznie. Grzebanie a nawet przeglądanie zasobów jej paszczy to dla niej prawdziwa trauma.
Przyznaję, że jej stan uzębienia mnie martwi, już jakiś czas temu została zakwalifikowana do zabiegu ściągania kamienia ale z obawy przed narkozą nie zdecydowaliśmy się na niego.
Walka o jej zęby więc trwa!
Dzięki TOP for DOG miałyśmy okazję przetestować dwa produkty Vetfood, mowa o Maxi Guard Oral Cleansing Wipes i Maxi Guard OraZn.

Zacznijmy od chusteczek, jak podaje producent:

MAXI/GUARD® Oral Cleansing Wipes to łatwe w użyciu i przyjazne dla zwierząt ściereczki zawierające zneutralizowany cynk o pH 7.

Specjalna faktura produktu zapewnia łagodne mechaniczne czyszczenie płytki nazębnej i bakterii powodujących nieprzyjemny zapach z pyska bez ryzyka uszkodzenia tkanki dziąseł. Zastosowany bezsmakowy środek odświeża oddech i bezpiecznie czyści jamę ustną zarówno psów jak i kotów.
Zalety preparatu:
• naturalny smak
• wysoka tolerancja nawet przez najwybredniejsze koty i psy
Regularne stosowanie ściereczek pozwala na zachowanie właściwej higieny jamy ustnej, co wpływa na komfort czworonogów, jak również wydłuża czas pomiędzy zabiegami dentystycznymi.


Od jakiś trzech miesięcy, codzienne wieczorem Kika lądowała na fotelu, z miną skazańca i zaczynałyśmy.
Płatki nasączone są preparatem do mycia zębów. Standardowo używa się ich poprzez owinięcie sobie wacika na palcu, lub złożenie go i pocieranie nim.



"Żeby zdrowe zęby mieć trzeba tylko chcieć" 

Aby mycie zębów nie było jednak taką dramą wprowadziłam element zabawy - szarpanie wacikami :)
Wykorzystałam fakt, że Kika uwielbia rozdzierać papierki na miliony malutkich skrawków i podłapała!
Od tej pory było zdecydowanie lepiej. Chusteczki nie mają nieprzyjemnego zapachu "jak u dentysty" ani smaku. Są cienkie, dzięki czemu pies nie ma wrażenia, że wpychamy mu papier do pyszczka.



Drugi produkt to:

MAXI/GUARD® OraZn® jest preparatem zalecanym do codziennej higieny jamy ustnej, charakteryzujący się wysoką akceptowalnością zarówno u psów jak i kotów. Dzięki unikalnej recepturze, opartej na wprowadzeniu bezsmakowego, zneutralizowanego cynku o pH 7 spełnia wymagania nawet najbardziej wybrednych zwierząt, takich jak koty i psy małych ras.
  • neutralizuje przykry zapach z jamy ustnej
  • ogranicza tworzenie się płytki nazębnej
  • ogranicza ryzyko wystąpienia stanów zapalnych dziąseł.
Regularne stosowanie preparatu pozwala na zachowanie właściwej higienę jamy ustnej po profilaktycznych zabiegach dentystycznych.


"Szczotko, szczotko, hej szczoteczko, o o o" 

Niestety szczoteczka to wróg, pewnie gdyby była przyzwyczajana od dzieciństwa nie byłoby tego problemu, niestety pominęliśmy ten temat i szczoteczkę wprowadziliśmy dopiero gdy pojawił się problem.
Stosowanie OraZn żelu rozpoczęliśmy od nakładania na palec albo na patyczek kosmetyczny, przynosi to dużo lepszy efekt, Kika jest wtedy zdecydowanie spokojniejsza.




Z biegiem czasu przyzwyczaiła się już na tyle, że mogłam preparat nałożyć bezpośrednio na śluzówkę.





"Bo to bardzo ważna rzecz żeby zdrowe zęby mieć" 

Oba produkty stosowaliśmy dla zachowania codziennej higieny jamy ustnej. Kamień nazębny nie zniknął ale można zauważyć, że lekko się zmniejszył.
Udało nam się za to pozbyć przykrego zapachu z pyszczka i tu moje ogromne zdziwienie bo nawet gdy próbowaliśmy myć zęby szczoteczką, Kice przydawały się Tic-Tacki :)
Ciesze się, że pojawiły się efekty mojego "nagimnastykowania" nad tym tematem i zamierzam kontynuować codzienne mycie.