Mop Bungee od Dingo - test


Zabawki to jest to co moje psy lubią testować  najbardziej :)




Marka Dingo znana jest mi od dawna. Pamiętam czasy gdy moi rodzice mieli jamnika - Atosa, i właśnie on miał przez bardzo długi czas skórzaną smycz i obroże od Dingo. To wspomnienie budzi bardzo pozytywne skojarzenia, dlatego postanowiłam sprawdzić inny produkt tej firmy -  Mop Bungee.


Trafiły do nas dwie zabawki w zamyśle ta z niebieskim mopem dla Enzka, czerwony dla dziewczynek.
Zabawka jak widać na zdjęciach składa się z piłki, mopa i amortyzatora.

  1. Piłka, twarda ale nie za bardzo. Wielkościowo w sam raz dla średnich psów. Pływająca, dzięki czemu zabawka unosi się na wodzie. Ma waniliowy zapach, którego akurat nie znoszę :( pachnie mdło chociaż psom to nie przeszkadza. 
  2. Mop. Moje psy, bez wyjątku kochają mopy. Szarpią się nawet takimi zwykłymi do sprzątania. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń, jest porządny. Spokojnie wytrzymuje psie zęby, ale muszę napisać, że zabawa powinna się odbywać pod nadzorem, bo pozostawiony sam na sam z psem jak każdy inny nie przetrwałby. Nie wiem jak Wasze psy ale moje pasjonują się wyrywaniem niteczek, im mniejsza tym lepiej :D 
  3. Amortyzator jest trwały, taśma miła w dotyku. Chociaż mi brakuje podszycia w rączce. Materiał nie wpija się jakoś szczególnie mocno ale zdecydowanie wygodniej byłoby z podszyciem.


Bungee sprawdza się podczas treningów i zabawy. Psy szarpią się nim bardzo chętnie, wyjątków wśród mojego trio nie było :)
Na poniższych zdjęciach zwróćcie uwagę na piłkę, tak jak podkreślałam już wcześniej ma idealną wielkość. Enzo bardzo nie lubi dużych piłek a w tym wypadku bardzo chętnie szarpał się łapiąc za nią.






Zondeczka ćwiczy samokontrolę :)


 I na koniec test Kiki :)

Tak, potwierdzamy, zabawka jest wytrzymała.
Spokojnie znosi 7 kg Kikosławego ciałka :)


Producent zwraca jeszcze uwagę na barwne kolory zabawki, dzięki którym łatwiej zidentyfikować zabawkę. Ja nie jestem fanką neonowych kolorów ale wiadomo co człowiek to inny gust... :)
Produkt pojawi się w konkursie TOP for DOG.


Test karm od Addvena



Słyszeliście o marce Addvena? 
Mi do niedawna była zupełnie nieznana a, że lubię nowinki, to z chęcią przystąpiliśmy ją do testów. 

Addvena, to pierwsza i jedyna w Polsce marka karm dla psów stworzona specjalnie dla klientów polskiego rynku weterynaryjnego.
Marka powstała dzięki grupie ekspertów- pasjonatów, którzy od ponad 20 lat pracują dla środowiska weterynaryjnego a ich celem było stworzenie polskiego, innowacyjnego produktu, łączącego najnowsze trendy w dietetyce zwierząt, najlepszej jakości naturalne składniki oraz osiągnięcia technologiczne w obszarze jakości procesu produkcji.
Produkty dostępne są w gabinetach weterynaryjnych. 

Co wyróżnia tę markę? 

  • Jedynym źródłem białka pochodzenia zwierzęcego, jest świeże mięso jagnięce. Zapewnia to smakowitość a także dobrą przyswajalność karm.
  • Karmy nie zawierają zbóż.
  • Dzięki braku zbóż nie ma ryzyka zatrucia mykotoksynami (to produkty metabolizmu wielu grzybów i pleśni atakujących zboża).
  • Ponad 50% zawartości mięsa to świeże mięso jagnięce, pochodzące z ekologicznych i certyfikowanych hodowli europejskich.
  • Dzięki unikalnemu składowi oraz procesowi produkcji karmy są dobrze trawione, co określane jest mianem Ultra Gentle Digestion. Współczynnik strawności przekracza 90%. 
  • Dzięki esencji z oleju łososia i oleju z siemienia lnianego produkty bogate są w nienasycone kwasy tłuszczowe OMEGA 3 i 6 oraz DHA, które dobrze wpływa na rozwój układu nerwowego, wzorku a także skórę i sierść. 

Dziewczynki, chciałyby zaprezentować Wam czym zajadały się przez ostatni czas :) 


Prezentera Enzka też oczywiście nie mogło zabraknąć na sesji!



Trafiły do nas dwie karmy:


Pierwsza z nich to Addvena Life. 
To oczywiście bezzbożowa karma, bazująca na jagnięcinie. Przeznaczona dla psów dorosłych, które osiągają mniejszą masę ciała niż 20 kg.
W związku z zawartością jednego białka, jagnięciny, polecana jest dla psów z nadwrażliwością przewodu pokarmowego.


Druga karma to Addvena First Steps.
To karma dla szczeniąt, które w dorosłym wieku osiągną wagę ciała poniżej 20 kg. Charakteryzuje się wysoką gęstością energetyczną, dzięki czemu pies z niewielkiej ilości pokarmu uzyskuje duże ilości kalorii. Zawiera odpowiednio zbilansowany wapń i fosfor, dzięki czemu zapewnia prawidłowy wzrost i rozwój kości i zębów.
Rekomendowane jest podawanie jej do wieku 12 miesięcy. Produkt odpowiedni także dla suk w ciąży i okresie laktacji.

Oprócz dużego worka karmy, otrzymaliśmy także TRAVEL SET, czyli małe opakowania, po 200 gram, które bardzo przydały się w trakcie wakacyjnych wyjazdów.
To naprawdę świetny i wygodny pomysł!


Na stronie http://www.addvena.com/ znajdziecie kalkulator żywienia. Dzięki uzupełnieniu odpowiednich wartości, wyliczy Wam jaką ilość karmy powinien spożywać Wasz pies



Jeśli chodzi o wielkość granulek to są bardzo małe, zdecydowanie przeznaczone dla małych psów. Dla Kiki i Zondy są one odpowiednie ale Enzo miał duże problemy z ich jedzeniem.


Z tego powodu, producent dosłał nam koleją karmę-  Addvena Life 20+. 
Jest to produkt dostosowany do wymagań psów ras dużych, zawiera glukozaminę i chondroitynę wspomagającą stawy. Tak jak i Life 20 zawiera także cykorię oraz siemię lniane, zapewniające prawidłowe trawienie.


Enzo chciałby znów być prezenterem i pokazać Wam jakie granulki były tylko i wyłącznie dla niego :)



Cała trójka na karmy Addvena zareagowała dobrze, chociaż muszę wspomnieć, że szczenie na samym początku przez jakieś 2 dni miało luźniejsze kupy.
Jeśli chodzi o smakowitość, tu zdecydowanie 6+. Nikt nie odmawia zjedzenia swojej porcji :)
Stan sierści po spożyciu karmy- idealny. Enzkowa dodatkowo nabrała blasku
Przed zakupem warto pamiętać jednak o wielkości granulek, pamiętajcie proszę, że w karmie Life, mimo, że przeznaczona jest dla średnich psów, granulki są dość małe.
Małe granulki nie są absolutnie żadnym minusem, po prostu cześć większych psów je połyka nie gryząc. Można za to łatwo wykorzystać je jako nagrodę :)
Karmy pachną przyjemnie, nie są tłuste, nie brudzą rąk, są zdrowe i smakowite, produkowane w Polsce, czego chcieć więcej?
Swój głos na karmy Addvena będziecie mogli oddać w plebiscycie TOP for DOG

Podróże z psami czyli testujemy transporter Skudo IATA.

Transport psów od jakiegoś czasu między mną a M. powodował zgrzyty. Ja czepiałam się o bezpieczeństwo (psy jeździły luzem w bagażniku) a on o bałagan (psie kłaki były wszędzie). 
Gdy udało nam się dojść do porozumienia, uznaliśmy, że potrzebujemy transportera. Zbiegło się to w czasie, ze zgłoszeniem do TOP for DOG, sklepu Canifel


I tak trafił do nas transporter Skudo IATA 6, przeznaczony dla psów średnich i dużych. Ciężko było mi zdecydować się na rozmiar dla całej trójki, ale z małą pomocą Canifel, udało się :) 
Jest następujących rozmiarów:  92 długości x 63 szerokości x 70 cm wysokości, waży 9,5 kg. 
Prezentuje się naprawdę dobrze ale nie to jest najważniejsze. 
Po pierwsze, jest naprawdę solidnie wykonany, dzięki czemu będzie służył nam przez bardzo długi czas. 


Po drugie, metalowe drzwi mają zamek z podwójnym systemem zamykania, który spełnia normy IATA, dzięki czemu może służyć również do przewozu zwierząt w transporcie lotniczym. 
Co ważne, posiada dużą ilość otworów wentylacyjnych dzięki czemu zapewnia właściwą wentylację nawet w ciepłe dni. 
Dzięki kółkom i rączce, którą możecie obejrzeć na poniższych zdjęciach, wygodnie można też go ciągnąć. 


Na górze znajduje się schowek, do którego zmieszczą się spokojnie smycze, woreczki i jeszcze parę innych niezbędnych psiarzom rzeczy :)




Tyle z danych technicznych, użytkowanie postanowiłam Wam opisać w trzech próbach. 

Próba numer 1 - Latające Psy. 

To chyba pierwsze wydarzenie na które nasze psy pojechały w tym transporterze. 
Dzięki wcześniej wspomnianym kółkom, łatwo mogliśmy wyjąć go z bagażnika i w ten weekend spełniał on także funkcję miejsca odpoczynku dla naszych psów podczas zawodów. 
Spisał się naprawdę dobrze, nie musiałam bać się, że psy w dużych emocjach, wyjdą z niego tak jak to czasem była przy klatkach materiałowych.






Próba numer 2- codzienne użytkowanie 

Z psami podróżujemy praktycznie wszędzie. Latem codziennie pakujemy się i ruszamy na spacer albo trening. Korzystamy z każdej wolnej chwili. 
Cała trójka chętnie wskakuje do transportera, spokojnie mogą się w nim położyć po wysiłku. 
W środku aby psy się nie ślizgały można umieścić dry bed albo zwykły dywanik z antypoślizgowym spodem. 





Próba numer 3 - Chorwacja 

To zdecydowanie najważniejsza próba. Aby zapewnić komfort całej trójce w tak długiej podróży (10 godzin) postanowiliśmy, że bordery pojadą razem w dużym transporterze, Kika zaś została umieszczona w mniejszym. 
Przez całą podróż psy były zrelaksowane. Po przystankach na rozprostowanie łap, picie itd. 
chętnie wracały do samochodu i spokojnie mogliśmy kontynuować podróż. 
W trakcie pobytu w Chorwacji z transportera korzystaliśmy codziennie, bo na "naszą"(czyt. dziką plażę, na której psy mogły swobodnie biegać, jeździliśmy samochodem) także nawet intensywna eksploatacja Skudo IATA nie jest straszna :) 




To chyba najdłuższy test, który przeprowadzaliśmy i jestem bardzo zadowolona ze Skudo IATA.
Oprócz tego, że nasze podróże stały się bezpieczniejsze to zdecydowanie milej jeździ się samochodem w którym jest czysto. 
Psy nie skaczą już po całym bagażniku, dzięki czemu sierść i piach pozostają tylko w transporterze. 
Utrzymanie go w czystości nie stanowi problemu. Wystarczy przetrzeć wnętrze wilgotną ściereczką i znów jest czysto. 
Podsumowując, produkt zdecydowanie jest TOP i śmiało mogę go Wam polecić. 






Test Maxi Guard Oral Cleansing Wipes i OraZn


Gdzieś przeczytałam, że jama usta jest obrazem stanu zdrowia całego organizmu.
Brak higieny może przyczynić się do wielu groźnych chorób, dlatego dziś będzie o zębach, Kikosławie i produktach Vetfood, a wszystko w rytm piosenki zespołu "Fasolki" pt. "Szczotka, pasta" :)



"Myje zęby bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty"

Kika jest jak typowy facet (w końcu to suczka z wąsami :D), dentysty boi się panicznie. Grzebanie a nawet przeglądanie zasobów jej paszczy to dla niej prawdziwa trauma.
Przyznaję, że jej stan uzębienia mnie martwi, już jakiś czas temu została zakwalifikowana do zabiegu ściągania kamienia ale z obawy przed narkozą nie zdecydowaliśmy się na niego.
Walka o jej zęby więc trwa!
Dzięki TOP for DOG miałyśmy okazję przetestować dwa produkty Vetfood, mowa o Maxi Guard Oral Cleansing Wipes i Maxi Guard OraZn.

Zacznijmy od chusteczek, jak podaje producent:

MAXI/GUARD® Oral Cleansing Wipes to łatwe w użyciu i przyjazne dla zwierząt ściereczki zawierające zneutralizowany cynk o pH 7.

Specjalna faktura produktu zapewnia łagodne mechaniczne czyszczenie płytki nazębnej i bakterii powodujących nieprzyjemny zapach z pyska bez ryzyka uszkodzenia tkanki dziąseł. Zastosowany bezsmakowy środek odświeża oddech i bezpiecznie czyści jamę ustną zarówno psów jak i kotów.
Zalety preparatu:
• naturalny smak
• wysoka tolerancja nawet przez najwybredniejsze koty i psy
Regularne stosowanie ściereczek pozwala na zachowanie właściwej higieny jamy ustnej, co wpływa na komfort czworonogów, jak również wydłuża czas pomiędzy zabiegami dentystycznymi.


Od jakiś trzech miesięcy, codzienne wieczorem Kika lądowała na fotelu, z miną skazańca i zaczynałyśmy.
Płatki nasączone są preparatem do mycia zębów. Standardowo używa się ich poprzez owinięcie sobie wacika na palcu, lub złożenie go i pocieranie nim.



"Żeby zdrowe zęby mieć trzeba tylko chcieć" 

Aby mycie zębów nie było jednak taką dramą wprowadziłam element zabawy - szarpanie wacikami :)
Wykorzystałam fakt, że Kika uwielbia rozdzierać papierki na miliony malutkich skrawków i podłapała!
Od tej pory było zdecydowanie lepiej. Chusteczki nie mają nieprzyjemnego zapachu "jak u dentysty" ani smaku. Są cienkie, dzięki czemu pies nie ma wrażenia, że wpychamy mu papier do pyszczka.



Drugi produkt to:

MAXI/GUARD® OraZn® jest preparatem zalecanym do codziennej higieny jamy ustnej, charakteryzujący się wysoką akceptowalnością zarówno u psów jak i kotów. Dzięki unikalnej recepturze, opartej na wprowadzeniu bezsmakowego, zneutralizowanego cynku o pH 7 spełnia wymagania nawet najbardziej wybrednych zwierząt, takich jak koty i psy małych ras.
  • neutralizuje przykry zapach z jamy ustnej
  • ogranicza tworzenie się płytki nazębnej
  • ogranicza ryzyko wystąpienia stanów zapalnych dziąseł.
Regularne stosowanie preparatu pozwala na zachowanie właściwej higienę jamy ustnej po profilaktycznych zabiegach dentystycznych.


"Szczotko, szczotko, hej szczoteczko, o o o" 

Niestety szczoteczka to wróg, pewnie gdyby była przyzwyczajana od dzieciństwa nie byłoby tego problemu, niestety pominęliśmy ten temat i szczoteczkę wprowadziliśmy dopiero gdy pojawił się problem.
Stosowanie OraZn żelu rozpoczęliśmy od nakładania na palec albo na patyczek kosmetyczny, przynosi to dużo lepszy efekt, Kika jest wtedy zdecydowanie spokojniejsza.




Z biegiem czasu przyzwyczaiła się już na tyle, że mogłam preparat nałożyć bezpośrednio na śluzówkę.





"Bo to bardzo ważna rzecz żeby zdrowe zęby mieć" 

Oba produkty stosowaliśmy dla zachowania codziennej higieny jamy ustnej. Kamień nazębny nie zniknął ale można zauważyć, że lekko się zmniejszył.
Udało nam się za to pozbyć przykrego zapachu z pyszczka i tu moje ogromne zdziwienie bo nawet gdy próbowaliśmy myć zęby szczoteczką, Kice przydawały się Tic-Tacki :)
Ciesze się, że pojawiły się efekty mojego "nagimnastykowania" nad tym tematem i zamierzam kontynuować codzienne mycie.

Test adresówki MyFamily


Czas na przedstawienie kolejnego produkty który ostatnio sprawdzaliśmy w ramach pełnienia funkcji Ambasadora TOP for DOG
Wszyscy psiarze znają Canifel i to właśnie w tym sklepie dostępne są adresówki MYFAMILY

Adresówki te zostały zaprojektowane, we włoskiej fabryce biżuterii, tak aby spełniały swoją funkcję identyfikatora a przy tym były po prostu ozdobą. Wykonane są z wysokiej jakości stopów metali, wypełnione odporną i ręcznie nakładaną farbą kauczukową. 
Do wyboru mamy 14 serii m.in glam, chic, bronx. 
Ja od początku zachwyciłam się serią Friends, która przedstawia popularne rasy psów i kotów, dostępnych jest bodajże 150! różnych wzorów. 

Taaaa dammm oto i ona! Jedna z piękniejszych adresówek jakie widziałam! 


Adresówki My Family mają zaokrąglone krawędzie aby były bezpieczne dla zwierząt i ich opiekunów. W zestawie znajdziemy małe, ale solidne, kółko za pomocą którego łatwo można doczepić adresówkę do obroży. 




Grawer z numerem telefonu, nie jest może jakoś szczególnie rzucający się w oczy ale spokojnie nawet osoby z dużą wadą wzroku, będą w stanie odczytać znajdujące się tam informacje. 


Jak sprawdziła się podczas testów?

Rewelacyjnie! Wciąż wygląda jak nowa. Jest piękna <3 Jestem zauroczona tym borderkiem z twarzą nieskalaną myślą :D.
Śmiałam się trochę na początku, że sama siebie przekonuję tą adresówką, że mam border collie. Wynika to z faktu, że często spotykani przez nas ludzie nie wierzą mi, że Zonda jest borderem. Na początku mylona była z husky albo malamutem, przez swoje niebieskie oczy. Teraz słyszę, że może być ozikiem ale najpewniej to jest jakiś mix :) A jak już usłyszą, że kupiona w Czechach to tylko z pobłażaniem na mnie patrzą i mówią, że zostałam oszukana...
Zaklinam więc rzeczywistość aby wyrósł z niej border :)

Wracając do sedna, nie muszę pisać, że adresówka to element zapewniający dodatkowe bezpieczeństwo naszemu psu, wszyscy doskonale to wiedzą.
My Family oprócz tego, że spełnią tę funkcję, jest solidna (szczenię naprawdę mocno szaleje) i piękna. Moje oczekiwania spełnia w 110%, w związku z tym, że dodatkowo za każdym razem jak na nią patrze wzbudza uśmiech na mojej twarzy.