Hurtta Adventure- test

Nadszedł czas na recenzję przed publikacją której mam ogromną tremę, bo drodzy czytelnicy, następuje historyczna chwila na blogu! Pojawi się pierwsza recenzja szelek!


Moja słabość do Hurtta jest Wam znana i nigdy tego nie ukrywałam. Produkty tej marki od dawna wzbudzają moje zainteresowanie a M. często łapie się za głowę po moich kolejnych zakupach.

Gdy do plebiscytu TOP for DOGCanifel zgłosił zestaw Hurtta Adventure moje oczy mocniej zaświeciły. Niestety okazało się, że do testów nie zostaliśmy wybrani... Ale ja przepadłam, i mimo, że nie znoszę koloru pomarańczowego, musiałam go mieć! Wiedziałam, że Zonda będzie w nim wyglądała genialnie! Nie pozostało mi nic innego jak go kupić, ale wtedy mym oczom ukazała informacja ze strony "Towar chwilowo niedostępny".
Los bywa jednak łaskawy i po pewnych zawirowaniach otrzymaliśmy propozycję testu :)




W skład zestawu z serii Adventure wchodzą: 
- Szelki i smycz wykonane są z mocnego, trwałego, jednak bardzo miłego w dotyku materiału. Szelki podszyte są oddychającą wyściółką, a dzięki temu, że mają szeroki zakres regulacji można je naprawdę dobrze dopasować do psa.
W porównaniu do szelek które już mam, czyli Y, wydają się odrobinę cięższe, ale naprawdę nieznacznie.

- Smycz, w rozmiarze 180 x 20 mm. Z bardzo wygodną rączką, która mimo, że jest dość szeroka dobrze układa się w dłoni.

- Lampka, Adventure Polar Led Light to dodatek do zestawu o którego istnieniu nie miałam pojęcia. Jest wodoodporna do 100m a jej światło widoczne jest nawet z 3 km.
Dodatkowo dzięki elementom odblaskowym znajdującym się na klatce piersiowej pies będzie bardziej widoczny podczas spacerów po zmroku.
To dla nas dodatkowy atut bo mieszkamy w miejscowości, w której nie ma ani jednej latarni ulicznej. Wieczorne spacery odbywają się więc z latarką w ręku a dobrze oświetlony pies jest też ważny przy spotkaniach z dzikimi zwierzętami.


Gdy już ja nacieszyłam się produktami, czas na testy Zondy.
Nieskromnie napiszę, że wygląda w tym zestawie genialnie <3
Uwaga, według mnie, nie mają one wcale koloru pomarańczowego. Powiedziałabym, że jest to raczej żółty, wpadający w miodowy.



Szelki łatwo się zakłada i zdejmuje. Nie zauważyłam by Zonda kiedykolwiek w trakcie ich użytkowania odczuła dyskomfort. Pas piersiowy został tak skonstruowany aby psy z węższą klatką piersiową również mogły je nosić. Dlatego spokojnie zakładam je szczeniakowi.


Jedynym minusem pasa jest to, że dość mocno się brudzi. Praktycznie po każdym spacerze muszę ten element szelek oczyścić, na szczęście idzie to dość gładko :)











8 komentarzy:

  1. Skoro aż tak to polecasz to może i ja się skuszę... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się zastanawiałam nad ich zakupem ... ale jakoś obawiałam się o trwałość przy Nutce. Kiedyś na pewno je kupie ;)

    Pozdrawiamy
    nuckowe-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że przy skokach po krzakach i innych tego typu akcjach mogą ulec uszkodzeniu, bo jednak materiałowy pasek jest dość mocno narażony ale u nas jak na razie są całe :)

      Usuń
  3. Szelki wydają się fajnie, a Zonda wygląda w nich cudnie!
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny zestaw, po materiale widać że wygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosia nie robi kwaśnej miny zakładając wiec chyba nie jest tak źle :P

      Usuń