facebookinstagram youtube

13 listopada 2017

O agilitkach trochę i dumie z syna

W ostatnim poście mogłam wylać swoje żale i już mi trochę lżej na sercu :)
Boje się pochwalić Kikę ale serio jest lepiej!

Dziś jednak chciałabym się skupić na synu mym jedynym.
Uważam, że w tym sezonie zrobiliśmy ogromny postęp i mimo, że agilitowym pieskiem to on nigdy nie będzie, naprawdę jestem z nas dumna :)



Nie udało mi się zgromadzić wprawdzie wielu materiałów ale parę fragmentów mogę tutaj zaprezentować, niestety wszystkie kręcone telefonem w dodatku jakość po wrzuceniu tutaj umarła ale lepszy rydz jak nic.

8 listopada 2017

Oddam za darmo psa...

W poście Trzy psy i my opisywałam Wam o tym, że przybycie szczeniaka do naszej rodziny miało wpływ na zachowanie Kiki.
Znów zachowywała się jak szczenię, problem raz był większy raz mniejszy ale kilka tygodni temu nastąpiła kumulacja :/.
I jak się okazało szczenię tylko uwidoczniło kłopot bo jak usiadłam i przeanalizowałam sytuację wszystko zaczęło się układać...

Kika już od jakiegoś czasu gorzej się zachowywała. Jej strach przed strzałami i burzą nasilił się, bała się nawet wiatru. Klatka, kiedyś miejsce do którego sama chodziła się położyć stało się miejscem zła. Zamknięta gryzła pręty nawet gdy byłam obok.
Mimo, że znała autobusy, zaczęła się bać dźwięku zamykanych drzwi i mogłabym tak wymieniać jeszcze...
W momencie którym powrócił lęk separacyjny praktycznie się poddałam.
Kika zostaje w pokoju razem z pozostałymi psami a mimo to wyła i piszczała...
Skąd wiem? Doniósł mi sąsiad (narzekał na odgłosy szczekania). Nie wierzyłam... Kupiliśmy więc kamerę i zaczęliśmy podglądać sytuację...


28 października 2017

O wakacjach - część druga

Opis przygotowań i perypetii przedwyjazdowych już za mną, czas teraz przejść do sedna.




Tych którzy nie doczytali jednak pierwszej części odsyłam TU

W sobotę z samego rana, planowaliśmy ruszyć ok. 5 ale, że zasneliśmy po 2, z łóżka udało nam się zwlec dopiero po godzinie 6. Szybki prysznic, psy pochłonęły śniadanie (bez tego ani rusz!) i JEDZIEMY!

Sama podróż, czyli około 9 godzin (z przystankiem na picie i siku) minęła dość sprawnie.
Problemy pojawiły się w Słowenii - 18 kilometrowy korek = długie godziny czekania...
W takiej sytuacji decydujemy się przyjąć podpowiedź Google Maps i ruszamy alternatywną trasą.
Droga ta mimo pięknych górskich krajobrazów okazuje się moim małym koszmarem ze względu na chorobę lokomocyjną.
M. oczywiście zachwycony bo jest pięknie! i jest tyyyyyle zakrętów...można poczuć się jak na rajdzie.

22 października 2017

Recenzja - Pokusa JuniorOptimal+


Mimo, że nie mam dzieci to należę do grona tak zwanych matek wariatek :P
Gdy trafił do mnie szczeniak niby wiedziałam, że do jego poprawnego rozwoju powinna wystarczyć dobra karma a mimo to ciągle zastanawiałam się czy tak jest i czy aby na pewno niczego mu nie brakuje…

O marce Pokusa, słyszał raczej każdy czytelnik tego bloga i nie sądzę by potrzebowała ona dodatkowego przedstawienia, ale warto abyście poznali JuniorOpltimal+.
To naturalny preparat dla młodych psów, między 2 a 16 miesiącem życia.


Testerka vel. Zosia Zondecka  J



19 września 2017

Spontan roku? Lekkomyślność czy po prostu wariactwo? - wakacje cz.1

Ostatnio w moim życiu dzieje się bardzo dużo. Raczej nie dziele się tym publicznie ale skoro blog powstał po to by być moim psim pamiętnikiem to i ten czas w moim życiu tu opiszę.
Po 7 latach zdecydowałam się pożegnać z firmą, w której zaczynałam swoją "karierę zawodową".
Od jakiś dwóch lat mocno się nad tym zastanawiałam, razem z M. debatowaliśmy aż w końcu podjęłam tę decyzję.
Nastał czas tylko dla mnie, czas picia kawy na balkonie, czas nieśpiesznych śniadań, oglądania głupotek, spokojnych porannych spacerów, czas w którym doszłam do wniosku, że mogę żyć bez pracy :D
Gdy po jakiś 3 tygodniach laby, okazało się, że mój nowy pracodawca chce mnie na już, wpadliśmy z M. na pomysł ekspresowych wakacji, bo wiadomo, że w nowej pracy urlop na początku nie jest wskazany.



17 września 2017

Furflex System - Furminator - test


Patrząc na zdjęcie poniżej i powyżej można pomyśleć, że postanowiłam się przebranżowić i zostać groomerem :D
Uspokajam Was, nie!
Mogłoby to się niezbyt dobrze skończyć dla zwierząt które wpadłyby w moje ręce bo nie dość, że jestem ślepa to na dodatek za grosz nie posiadam zdolności manualnych.


13 września 2017

DERMActiv - test



Nie da się ukryć, że Kika mimo swoich pięknych oczu do najładniejszych nie należy :P (trzeba za to jej przyznać, że na zdjęciach wychodzi całkiem całkiem). 
Zimą wygląda jak owca, niestety jej sierść gdy nie jest przycinana odstaje w różne strony i ciężko się wtedy na nią patrzy...
Badania tarczycy nie wykazały nic a pani doktor stwierdziła, że taki to już jej urok... 
No skoro tak, to trzeba nad nim trochę popracować :) 

Z pomocą przyszedł nam preparat Dermactiv od Vetfood

11 września 2017

Wszystko czego potrzeba do szczęścia... czyli o produktach od Maxi Zoo


"Mamy wszystko czego potrzeba do szczęścia zwierzętom!" to hasło utkwiło mi w pamięci po zapoznaniu się z korespondencją od MaxiZoo Polska.
Sklep rzeczywiście znany mi jest z szerokiej gamy produktów i jakież było moje( i nie tylko moje, bo pieski też bacznie przeglądnęły paczkę) zdziwienie gdy dotarła do nas przesyłka :).

Pierwszy produkt to coś bardzo, bardzo pysznego mowa o Premiere Rure Meaties czyli suszone mięso z kaczki.
Przekąska ta to 100% czystego mięsa, suszonego na powietrzu. Bez sztucznych barwników i aromatów, bez konserwantów i cukru.




Paseczki pachną tak, że cała trójka szaleje gdy wyciągam je z szuflady.
Jak wyglądają prezentuje Wam Enzko :)


Normalnym psom można podawać je w całości ale nie Zondzie, ona jest w stanie połknąć je w całości...
Szczenię nagradzane było więc mniejszymi kawałkami a starsi mogli spokojnie się delektować na swoich posłaniach.


Następnym produktem jest sucha i mokra karma od Real Nature Wilderness Wide Savannah. Sucha karma o smaku dzika z jagnięciną i kaczką uwiodła moje psy zapachem :) Jest pełnowartościową karmą dla dorosłych psów wszystkich ras i wielkości, bezzbożową, zawierającą owoce i warzywa, bez sztucznych konserwantów.


Podobnie sytuacja ma się z mokrą karmą - Real Nature Wilderness Deep Forest Adult- dzik z jeleniną. 

Jej skład prezentuje się następująco: 
45% dzik (serca, płuca, wątroby, mięso), 25% jeleń (serca, płuca, wątroby, mięso), 25% rosół z dziczyzny, 3,2% jabłko, 1% minerały, 0,3% olej z łososia, 0,2% mniszek lekarski, 0,1% krwawnik, 0,1% pokrzywa, 0,1% liście głogu


Oba produkty przypadły do gustu psom, zjedzone dość szybko i ze smakiem :)

No i czas na produkt który sprawdzaliśmy najdłużej - Szelki Dog's Creek.
To uniwersalne szelki które sprawdzą się podczas leśnej wędrówki ale także pies będzie mógł w nich wybrać się na miejskie wojaże.
Prezentują się i rzeczywiście są, bardzo porządne.



Szczególnie spodobały mi się elementy odblaskowe, które się na nich znajdują. Dzięki temu pies jest lepiej widoczny podczas naszych wieczornych spacerów po wsi :P
Szelki można dobrze dopasować a dzięki metalowym sprzączkom regulacja idzie naprawdę sprawnie.


Posiadają miękkie obszycie na klatce piersiowej i grzbiecie, dzięki czemu nawet psy nie przedadające za szelkami powinny poczuć się w nich dobrze.



Na grzbiecie znajduje się uchwyt! Flyballowcy zwróćcie na nie koniecznie uwagę :)
Szelki polecane są psom do 60 kg a dostępne rozmiary to:
- od 43 cm- 56 cm
- 56 cm - 69 cm
- 69 cm - 81 cm
- 81-107 cm



Z racji koloru który otrzymaliśmy, nie widać na nich praktycznie brudu. Mimo to, na potrzeby testu zostały wyprane. Jak się okazuje spokojnie znoszą też takie próby, nie zaczęły się pruć, a pozostawione do schnięcie w pełnym słońcu nie straciły swojego koloru.


Razem z Enzkiem jesteśmy z szelek Dog's Creek bardzo zadowoleni. Ich jakość spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających.


A czy Maxi Zoo ma wszystko czego potrzeba do szczęścia  zwierzętom?
Na pewno ma wiele rzeczy na których widok zaświecą się oczy zwierzakom ale także ich właścicielom :)

7 września 2017

Makes your dog smile- test Chilaboo



Do tej pory nazwa ta kojarzyła mi się jedynie z jedną z hodowli border collie :D 
Ale warto abyście poznali ofertę Chilaboo, dlaczego? Zaraz się dowiecie. 

Należę do grona tych osób, które pracują. Standardowo moje psy 5 razy w tygodniu powinny zostawać na m.in 7 godzin same (bywa, że pracujemy z domu ale głównie należy pojawić się w biurze :( ) brzmi to kiepsko ale gwarantuje Wam, że trio nie nudzi się przez cały ten czas.
Czym umilam im swoją nieobecność? 
Właśnie na przykład gryzakami. 
Dzięki TOP for DOG mieliśmy okazję poznać produkty Chilaboo :)

Gryzaki otrzymaliśmy w 3 rozmiarach: 
* small/medium dog (5-25 kg) w opakowaniu znajdują się dwa 12 cm kawałki
* medium (10-25 kg) w opakowaniu dwie 12 cm kości 
* large (25 + kg) w opakowaniu dwie 17 cm kości 


Czym wyróżniają się produkty Chilaboo? 

- kości są ręcznie formowane i wypełnione pysznym nadzieniem.
- używane są wyłącznie naturalne składniki, lokalnego pochodzenia.
- wszystkie składniki są jakości spożywczej.
- przygotowane produkty suszą się i odparowywują w naturalnych warunkach. 



Wersje smakowe też były trzy:

* fresh chewing bone- gryzaki z minerałami, szałwią i pietruszką, które odświeżają oddech, poprawiają pracę przewodu pokarmowego a także wspomagają funkcję umysłowe i wzmacniają układ odpornościowy.
* boost chewing bone- z żurawiną, rokitnikiem, siemieniem lnianym i żeń-szeniem.
* omega chewing bone- składa się w 20% z mięsa i skóry łososia, które są naturalnym źródłem wysoko nasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 i 6. Zawiera też kurkumę, która przeciwdziała zapaleniom i obniża ryzyko chorób serca. W składzie pojawił się też szpinak, który ma cenne przeciwutleniacze, potas, żelazo i kwas foliowy.


Żaden pies nie faworyzował określonego smaku, ale przyznam, że miałam obawy czy będą zadowolone. Zważając na to, że Enzo ostatnio odmówił kilka razy zjedzenia niektórych przekąsek, z niepewnością podałam im gryzaki. 
Zdziwiłam się, gdy cała czwórka...


Gościnnie na testy załapała się Fleur...


z ogromnym zaangażowaniem przystąpiła do konsumpcji :)



Podsumowując:

* gryzaki zajmują psy na długi czas
* zjadane się z ogromnym zaangażowaniem
* są zdrowe
* nie stwierdziłam żadnych problemów żołądkowych
* i co najważniejsze, psy mają dużo frajdy z takich przekąsek!

My polecamy :)

3 września 2017

Test suchej karmy Opus Farm od Husse


Nie ustajemy w testowaniu i próbowaniu nowych produktów.
Husse to zwycięzcy nagrody TOP for DOG  w kategorii karm suchych w dwóch poprzednich edycjach konkursu, zresztą jestem pewna, że słyszeli o nich wszyscy psio i kocio lubni :)
Musieliśmy sprawdzić jak spisze się u nas!

Razem z karmą dla Enzo przyszło też coś dla mnie i dla pozostałych psów :)


Karma którą mieliśmy przetestować to Opus Farm, na bazie kurczaka i ziemniaków.
Więcej szczegółów znajdziecie tu: http://www.husse.pl/opus-farm


  • Formuła bezzbożowa. Karma nie zawiera zbóż i jest polecana psom z wrażliwym układem pokarmowym. Jak podaje producent jest lekkostrawna, bazuje na starannie dobranych składnikach (kurczak, ziemniaki, które są łatwostrawnym źródłem energii). Nie zawiera sztucznych barwników ani aromatów.

Mogę potwierdzić, że Enzo przyjął ją bardzo dobrze. Ja raczej unikam kurczaka w karmach, dlatego bałam się, że będzie marudził albo po prostu nie zje, ale moje obawy się nie potwierdziły. Nie wystąpiły żadne problemy żołądkowe a pies się nią zajada. 





  • Karma zawiera wysoką zawartość białka i tłuszczu oraz niska zawartość węglowodanów. Wysoka zawartość białka pomaga utrzymać masę mięśniową, a kwasy Omega 3 i 6, wpływają na dobrą kondycję skóry i sierści. W karmie zawarta jest też miedź, która pobudza enzymy podtrzymujące naturalny kolor sierści. 
Nie mogę stwierdzić, że to tylko wpływ karmy ale Enz jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze. Lato to czas gdy moje psy dużo pływają, wraz z odpowiednią dietą ma to duży wpływ na budowę a później utrzymanie mięśni. 
Jego sierść jest lśniąca i w naprawdę dobrym stanie. 





  • Granulki są w sam raz dla małego i średniego psa. Cieszę, się, że Enz nie połyka ich w całości jak to bywa przy mniejszych granulkach. 



Zapach karmy jest całkiem kuszący, "szarańcze" od razu zlatują się gdy tylko dotknę worek.
A właśnie, z samego opakowania nie jestem zadowolona. Nie posiada niestety zapięcia strunowego i po otwarciu trzeba się natrudzić by karma zachowała świeżość.
Karma na ręku pozostawia tłusty ślad i okruszki. Nie rozkrusza się na drobniejsze kawałki więc spokojnie można używać jej do skarmiania psa podczas treningu.
Dostępna jest niestety tylko w opakowaniach 12 kg, zauważyłam jednak, że na stronie Husse można zamówić darmowe próbki u lokalnego dystrybutora - TU.

Nuda... znów jestem zadowolona z produktu :) Oczywiście właściciele psich alergików muszą pamiętać o zawartości kurczaka ale pozostali śmiało mogą podawać swoim psom.

A jak sytuacja ma się u Was? Podawaliście którąś z karm Husse swojemu pupilowi?
Ja zastanawiam się aktualnie nad zakupem Opus Ocean.



28 sierpnia 2017

Bo pełny brzuch to coś najważniejszego w życiu - test Renske

Wśród mojej trójki znajduje się osobistość która budzi się tylko po to by jeść. Najważniejszą rzeczą w życiu jest pełny brzuch!
Jeśli rytm dnia zmieni się chociaż odrobinę czyt. spóźnię się z posiłkiem, owa osobistość dosadnie da mi o tym znać- stojąc i piszcząc przy misce lub chodząc za mną krok w krok i patrząc dosadnie w oczy z miną, która przedstawia najbiedniejsze zwierzę na naszym globie.
Chcąc sprawić tejże osobistości radość nie mogłam odmówić testu :)
Poniższe zdjęcie jest odpowiedzią o kim mowa... kto tak wymownie patrzy w obiektyw :)
Oczywiście jest to panna Kikosławka!


Lubuje się w testach produktów, które są nowe na rynku lub o których po prostu nie słyszałam dlatego drugim już produktem od Premium4animals, który do nas trafił jest mokra karma Renske.

Renske od ponad 20 lat zajmuje się produkcją żywności dla psów i kotów, mimo to ja nigdy nawet nie słyszałam o nich.
Karmy mają w składzie składniki o najwyższej klasie przydatności spożywczej dla człowieka.
Marka stosuje innowacyjny proces produkcji, który pozwala zachować pełną świeżość wszystkich składników, które są lekko parzone a następnie pod wysokim ciśnieniem szczelnie zamknięte w aseptycznym opakowaniu pod hermetyczną folią spożywczą.
W ten sposób bez konserwantów, bez konieczności trzymania karmy w lodówce utrzymuje ona świeżość przez długi czas.



W konkursie TOP for DOG udział bierze karma ze świeżym łososiem i to na niej skupimy się w tym teście. Chociaż do spróbowania otrzymaliśmy też inne smaki m.in.
- Renske Puppy ze świeżym mięsem kurczaka i jagnięciną dla szczeniąt. Karma bez glutenowa, którą Zondeczka miała okazję sobie zjeść. Nie odmówiła posiłku, nie stwierdzono nieprawidłowości po posiłku więc dajemy okejkę.
Dodatkowo była też karma z mięsem kaczki i królika, świeżych ryb oceanicznych, indyka, świeżej dziczyzny(dzik, bażant, królik, kaczka), gama smaków prezentuję się imponująco.

Co do smaku na którym mieliśmy się skupić czyli świeżego łososia, to jest to karma dla szczeniąt od 9 tygodnia i dorosłych psów. Dlatego mimo, że w założeniach był test tylko na jednym psie. postanowiłam do grupy badanych :) dodać pozostałą dwójkę. Nie potrafię wybierać by jednemu dać coś ekstra a drugiemu to co je na co dzień, wyrzuty sumienia by mnie zżarły...

Karma jest bezzbożowa, hipoalergiczna - w 100% naturalna. Zawiera 80% świeżego łososia szkockiego. Polecana psom z tendencją do nadwagi ze względu na niższą zawartość tłuszczu.
Skład: 
Świeży łosoś (80%), ziemniaki (10%), wyciąg z wodorostów (0,45%), minerały, prebiotyk fructooligosaccharides, ekstrakt z juki.

Dawkowanie: 1 opakowanie 395g na każde 15 kg masy ciała psa na dzień.



Sama karma jak najbardziej smakowała psom, furorę robiły oczywiście rybne smaki za które dałyby się pokroić. Ani u szczeniaka ani u dorosłych nie pojawiły się problemy po posiłku. Zondeczka pod tym względem nie jest idealnym testerem bo w swoim życiu problemy żołądkowe miała raz, po słonej wodzie w Chorwacji.
Skład karmy jak przyznacie sami jest zacny, zapach bardzo w porządku ale...
Zarzucicie mi, że wygląd nie jest najważniejszy bo liczy się skład ale ja nawet nie zerknęłabym na tą karmę w sklepie...
I nie szukam tu minusów na siłę, chce być po prostu szczera. Oczywiście ważna jest zawartość ale lubię też produkt, które dobrze się prezentują.
W tym wypadku zdecydowanie przydałby się nowocześniejszy design, przy obecnych mam wrażenie, że grafika zbyt mocno poniosła wyobraźnia a pieski z wytrzeszczem oczu i minami jakby szły na skazanie pozostawiają wiele do życzenia...




26 sierpnia 2017

Psia sierść to już nie kłopot

Cotygodniowe sprzątanie domu to coś co sprawia, że coraz mniej lubię soboty :D

Nie oszukujmy się ale przy trzech psach rzadko mamy idealnie czysto. Jak nie Zosia roznosi zabawki, to Kika zapomni czegoś dojeść na swoim posłaniu no i jest jeszcze król kłaczków - Mr. Enzko.


Syn kocha leżeć razem z nami na sofie a gdy już jest mu za gorąco idzie położyć się obok.
Efekt jest taki, że jakąś godzinę zajmuje mi oczyszczenie jej z jego sierści... Najpierw z grubsza oczyszczam ją wałkiem do ubrań, później wilgotną gąbką zdejmuję resztę, następnie odkurzam itd itd
Dlatego gdy na naszej grupie Ambasadorów TOP for DOG pojawiła się informacja, że GroomerShop szuka testerów do swojej innowacyjnej szczotki V7 nie mogłam pozostać obojętna, w końcu nadarzała się okazja wygospodarowania więcej czasu na przyjemności :)

Parę danych technicznych od producenta:
" Szczotki V7 to wysokiej jakości niemiecki produkt, który zrewolucjonizował rynki światowe. Ich wyjątkowość tkwi w specjalnym, opatentowanym przekroju włosa w kształcie litery V. Nadaja się dla psów, kotów, koni, idealnie sprawdzi się w domu (...) V7 bez problemu poradzi sobie z powbijaną sierścią na ubraniach, dywanikach (...). Niezastąpiona do zbierania rozlanej wody (...) odśnieżania auta, zamiatania podłóg.

- innowacyjne włosy w kształcie litery V zbierają nawet najdrobniejsze cząstki
- wykonana ze specjalnych komponentów guma nie sztywnieje i spełnia swoje zadanie w temperaturach od -20 stopni do 100 stopni.
- dzięki właściwością antystatycznym sierść czy kurz roluje się, a nie "fruwa"
- doskonale usuwa i wymiata: włosy, sierść, kurz, brud, cukier itd.
- wygodna, obrotowa rączka regulowana w zakresie 360 stopni
- dłuższe, przednie włosy umieszczone pod kątem 20 stopni idealnie wymiatają zabrudzenia z narożników schodów czy kątów
- V7 wyczesuje martwy włos i masuje zwierzę, w tym przypadku należy używać jej w odwrotnym kierunku włosa
- łatwa do czyszczenia: wystarczy spłukać pod bieżącą wodą lub włożyć do zmywarki."

A oto i ona:





Działanie szczotki nie wymaga dłuższego opisu. Zobaczcie na ten krótki filmik.



Zupełnie bez wysiłku. W 5 minut ogarniam całą kanapę! Ten produkt zrewolucjonizował rynki światowe ale najważniejsze, że to samo uczynił z moją sobotą :)
Śmiało mogę powiedzieć, że to nowy must have każdego psiarza!


21 sierpnia 2017

Hurtta Adventure- test

Nadszedł czas na recenzję przed publikacją której mam ogromną tremę, bo drodzy czytelnicy, następuje historyczna chwila na blogu! Pojawi się pierwsza recenzja szelek!


Moja słabość do Hurtta jest Wam znana i nigdy tego nie ukrywałam. Produkty tej marki od dawna wzbudzają moje zainteresowanie a M. często łapie się za głowę po moich kolejnych zakupach.

Gdy do plebiscytu TOP for DOGCanifel zgłosił zestaw Hurtta Adventure moje oczy mocniej zaświeciły. Niestety okazało się, że do testów nie zostaliśmy wybrani... Ale ja przepadłam, i mimo, że nie znoszę koloru pomarańczowego, musiałam go mieć! Wiedziałam, że Zonda będzie w nim wyglądała genialnie! Nie pozostało mi nic innego jak go kupić, ale wtedy mym oczom ukazała informacja ze strony "Towar chwilowo niedostępny".
Los bywa jednak łaskawy i po pewnych zawirowaniach otrzymaliśmy propozycję testu :)




W skład zestawu z serii Adventure wchodzą: 
- Szelki i smycz wykonane są z mocnego, trwałego, jednak bardzo miłego w dotyku materiału. Szelki podszyte są oddychającą wyściółką, a dzięki temu, że mają szeroki zakres regulacji można je naprawdę dobrze dopasować do psa.
W porównaniu do szelek które już mam, czyli Y, wydają się odrobinę cięższe, ale naprawdę nieznacznie.

- Smycz, w rozmiarze 180 x 20 mm. Z bardzo wygodną rączką, która mimo, że jest dość szeroka dobrze układa się w dłoni.

- Lampka, Adventure Polar Led Light to dodatek do zestawu o którego istnieniu nie miałam pojęcia. Jest wodoodporna do 100m a jej światło widoczne jest nawet z 3 km.
Dodatkowo dzięki elementom odblaskowym znajdującym się na klatce piersiowej pies będzie bardziej widoczny podczas spacerów po zmroku.
To dla nas dodatkowy atut bo mieszkamy w miejscowości, w której nie ma ani jednej latarni ulicznej. Wieczorne spacery odbywają się więc z latarką w ręku a dobrze oświetlony pies jest też ważny przy spotkaniach z dzikimi zwierzętami.


Gdy już ja nacieszyłam się produktami, czas na testy Zondy.
Nieskromnie napiszę, że wygląda w tym zestawie genialnie <3
Uwaga, według mnie, nie mają one wcale koloru pomarańczowego. Powiedziałabym, że jest to raczej żółty, wpadający w miodowy.



Szelki łatwo się zakłada i zdejmuje. Nie zauważyłam by Zonda kiedykolwiek w trakcie ich użytkowania odczuła dyskomfort. Pas piersiowy został tak skonstruowany aby psy z węższą klatką piersiową również mogły je nosić. Dlatego spokojnie zakładam je szczeniakowi.


Jedynym minusem pasa jest to, że dość mocno się brudzi. Praktycznie po każdym spacerze muszę ten element szelek oczyścić, na szczęście idzie to dość gładko :)