facebookinstagram youtube

13 listopada 2017

O agilitkach trochę i dumie z syna

W ostatnim poście mogłam wylać swoje żale i już mi trochę lżej na sercu :)
Boje się pochwalić Kikę ale serio jest lepiej!

Dziś jednak chciałabym się skupić na synu mym jedynym.
Uważam, że w tym sezonie zrobiliśmy ogromny postęp i mimo, że agilitowym pieskiem to on nigdy nie będzie, naprawdę jestem z nas dumna :)



Nie udało mi się zgromadzić wprawdzie wielu materiałów ale parę fragmentów mogę tutaj zaprezentować, niestety wszystkie kręcone telefonem w dodatku jakość po wrzuceniu tutaj umarła ale lepszy rydz jak nic.


 Jeśli nie pamiętacie mojego posta o naszych kłopotach zapraszam -  https://enzo-bc.blogspot.com/2016/10/porzadek-w-gowie-robie.html

Tak jak pisałam, tak też się stało, wzięliśmy się ostro do roboty.
Problem koszenia tyczek dość szybko udało się rozwiązać. Należało je po prostu podnieść :).
Okazuje się, że te są już widoczne dla Enzka :D.
Pozostał nadal problem outów, ale jak możecie zobaczyć na poniższym filmiku nad tym też pracujemy :).


To na czym dość mocno się skupiliśmy to strefy. Na szczęście dość mocno przypadły do gustu Enzkowi i jestem bardzo dumna jak mu to wychodzi.
Tu jeden z pierwszych treningów na kładce:

Na palisadzie: 
I w zwolnionym tempie: 

Tu możecie zobaczyć fragment naszego biegania  podczas któregoś z letnich treningów:


Na końcu tego filmiku, w gratisie najsłodsze stworzenie :* Zondecka w wersji pluszaczka <3.


Generalnie sezon ten uznaje za bardzo udany. 
Coraz lepiej się zgrywamy, obojgu sprawia nam to więcej frajdy. Nie wiem czy widać to na filmikach ale podczas treningów jestem dużo spokojniejsza i mam wrażenie, że dzięki temu Enz, który doskonale czyta emocje, jest stabilniejszy i więcej myśli. 
Do przepracowania został nam slalom, nie robimy go z racji awarii technicznej sprzętu, i huśtawka. 
Później wybiegać musimy jeszcze dużo, dużo godzin ale plan na na start w zerówkach w przyszłym sezonie kiełkuje w mojej głowie! 
Przygotowuję się psychicznie, trzymajcie kciuki!

3 komentarze: