Spontaniczny wyjazd do Poznania

Zdarza mi się to niezwykle rzadko ale jednak... mowa o spontanicznym wyjeździe.
Tym razem było tak, że M. wziął udział w konkursie, w piątek wieczorem okazało się, że wygrał i w sobotę około godziny 11-stej mamy stawić się w Poznaniu :)
W związku z tym, że wyszedł sobie w piątek wieczorem na służbowe piwo i było w mieszkaniu tak cicho, ciuchuteńko to też mi się przysnęło.
Obudził mnie telefon po 23-ej, że już wraca do domu. Oczywiście w drodze powrotnej zdążył jeszcze umyć auto, a ja? Wstałam, otworzyłam drzwi (bo po co brać ze sobą klucze?) i poszłam dalej spać.
Godzina 6:30- M. oczy jak 5 zł. bo przecież spełni dziś jedno ze swoich marzeń a ja ledwo dobudzona muszę się zebrać. Nie tylko siebie, ale i 2 psy, przecież nie zostawię ich na tak długo samych.
Enz i Ki, wszamały rano szybkie śniadanie. W tym czasie wrzuciłam do torby miskę, butelkę wody, worki na kupy, 2 smycze i ruszamy :)
Po przyjeździe do Poznania, szybki sik i obietnica dla psów, że jak będą grzeczne to pójdą na spacer, a teraz muszę biec bo M. będzie jeździł, z kolei ja muszę cyknąć parę zdjęć.
Tak też się stało, po chwili odpoczynku, czas na wyjście psów.
Nie dodałam, że znajdujemy się obok Toru Poznań, toru na którym ścigają się samochody, jest głośno, testosteron kipi (kobiety były może ze trzy, wliczając w to Kikę :P) a moje pieski ? Popatrzyły pobłażliwie i zaczęły biegać po piasku :)
Nawet Panna Ki, która raczej nie lubi hałasów, nie była jakoś specjalnie oburzona tym w jakie straszne miejsce ją zabrałam... a, że matka zapomniała piłki i nie było za czym biegać to sobie trochę Enzka pozaczepiała w nadziei, że będzie miał ochotę ją pogonić :) (to jest jej ulubiona zabawa).
Enzo bez problemu odnalazł się w takim miejscu, co bardzo mnie cieszy. Ki miała chwilę zwątpienia, gdy kilka razy usłyszała strzały z wydechu ale ogólnie była dzielną dziewczynką :)
Popatrzcie na tych obserwatorów


Z Poznania wszyscy wróciliśmy bardzo zadowoleni, niektórzy uznali nawet, że był to jeden z najlepszych dni w ich życiu (M.) i jak się okazało nawet bez jakiegokolwiek przygotowania (brak piłeczek, szarpaka, czy też smaczków) dajemy sobie radę i dobrze się bawimy :)

5 komentarzy:

  1. Super wypad. A z takim dopingiem dwu i czworonożnych obserwatorów nie mogło być innaczej jak "najlepszy dzień w życiu" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję M. wygranego konkursu :)
    mieliście super socjal! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam, okolice toru w Poznaniu to fajne miejsce spacerowe. Mieszkam niedaleko i czasem zapuszczam się ze sznaucerem w tamte rejony, a oprócz samochodów na torze, można z dość bliska zobaczyć tam również samoloty :P Dobrze, że fajnie się bawiliście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam czytam, potem wracam jeszcze raz :D Enzo umył samochód i wyszedł na piwo? :D Haha coś nie tak :D Lookłam dopiero "o nas" i widzę drugą połówkę, tak ? Czy znów pudło ? :D
    Spontaniczne wyjazdy są czadowe, choć .. u nas takich spontaniczności jak u Was :D Bardzoo mało :D Fajnie jednak gdzieś się wybrać, a tym bardziej cieszy podwójnie, jak wygrywa się gdzieś pobyt/bilety :)
    Dla psiaków miejsce pełen wyzwań, ale jak widać podołały :) Nigdy nie byłam przy takich samochodach i ciężko mi sobie wyobrazić takich hałas, żeby stwierdzić czy mój Acco wytrzymałby w taki miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie czasami tak wyjść ze swojej strefy komfortu! :) Ja czasem sobie myślę YOLO! I ruszam bez niczego na spacer z psami :D

    OdpowiedzUsuń