Latające Psy - Wrocław 2016

W ostatnim poście pisałam, że spontan to nie mój żywioł. Do nadchodzącej za miesiąc/ dwa albo i trzy przeprowadzki już się przygotowuję, lubię robić zapasy i takie tam.

W tym roku jak zawsze pojawiliśmy się w Parku Południowym by kibicować i podziwiać psio-ludzkie duety.
Jak wszyscy wiemy formuła była trochę inna ale atmosfera jak zwykle niezmienna.
Podziwiając rundy frizgility, nieśmiało sobie pomyślałam, że może i my spróbujemy za rok....
Marek nie tylko pomyślał! Za radą znajomych, w niedziele, parę minut po 9 postanowił, że wystartuje z Enzkiem w ThrowNGo :)

To nic, że pies w tym sezonie frisbee łapał może z dwa razy, to nic, że idąc w niedzielę na zawody nie mieliśmy ze sobą nawet dysków :D

Chłopcy starowali jako jedni z ostatnich i chociaż oboje bardzo się starali, Marka trochę zjadł stres. Enzko pięknie śledził dysk lecz jak to celnie powiedziała Aga, nawet F1 nie zdążyłoby złapać tych rzutów.
Mam wrażenie, że falstart na samym początku, lekko rozbił Marka i później już się posypało... ale nie ma tego złego :)
Jestem ogromnie dumna, że się odważył i trzymam kciuki by wytrwał w postanowieniu, że jeszcze to powtórzą. Cały weekend był jak najbardziej udany tym bardziej, że do domu wróciliśmy z dwoma nowymi obróżkami od Weehee :)



Za zdjęcie ogromnie dziękuje Ewa Kaczmarek Fotografia!
Gdyby nie Ewa to w sumie nie mielibyśmy żadnego bo ja... zapomniałam, że można przybliżać obiektywem i na 3 zdjęciach które udało mi się zrobić chłopcy są mikroskopijni :P

2 komentarze:

  1. Od czegoś trzeba zacząć to całe startowanie w zawodach i wiadomo, że na początku nie będzie idealnie. Pozostaje nie zrażać się, ćwiczyć i próbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram przedmówczynię, od czego trzeba zacząć. Gratuluje startu i życzę samych sukcesów dalej ! ;)

    OdpowiedzUsuń