Anonim

 Jakiś czas temu odnalazłam w skrzynce ten oto list


W ramach sprostowania:

- zawsze sprzątam po moich psach
- wszyscy nasi sąsiedzi wychodzą z psami na tereny zielone, bo gdzie indziej mają załatwiać się ich zwierzęta??
- arogancka nadal pozostanę :P
- proponuje wyłapać jeszcze wszystkie koty i lisy które przychodzą na osiedle by dzieci nie musiały leżeć na kocyku " pośród trawy zroszonej uryną " :)
- dzięki tej korespondencji moje psy mają nową ksywę :) wcześniej nazywałam je Szarańcze, teraz są to Uryniaki :D

 Pozdrawiam szanownego sąsiada z 2 piętra :D podziwiam, że chciało mu się drukować i pisać coś takiego! Szkoda, że jak mijał nas kilka dni później, zabrakło mu odwagi bo cokolwiek powiedzieć tylko udawał, że to nie on i wycedził "dzień dobry".

3 komentarze:

  1. Hahaa dobre! :D Całe szczęście mieszkam w domu jednorodzinnym i nie znajduje takich liścików :P
    Pozdrawiamy! :)
    Nina&Figa

    figusiowyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety przeżywam to samo co Ty. Na osiedlu wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę! Słysze z okien masę wulgaryzmów, na temat swój i swojego psa. Tylko patrzeć jak przed moim blokiem stanie zakaz "wypasania" psów. Tragedia...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jeszcze wulgaryzmów nie słyszałam ale ostatnio obok mojego auta wspomniany sąsiad napisał kredą na chodniku, że " trawnik to nie wc dla psów " :D :D znak zakazu wyprowadzania psów stroi na trawie pod moimi oknami i nadal jak mam mniej czasu czasami idę na niego ćwiczyć z psami....no cóż na **** nie ma rady....teraz jest moda na dzieci i to one są naj naj naj na każdym osiedlu i mogą wszystko....

    OdpowiedzUsuń