Jesień 2016

Z racji tego, że prognozy pogody straszą już końcem tygodnia zimnem i śniegiem, śpieszę z małą jesienną fotorelacją :)

Na pace Fiata :)

Smutne, poważne pieski

 Atak żołędzi...
 "Enzo, Ty głupku oddaj to!!!!"
Binio-Dynio

 A wieczorami i w weekendy, pracujemy jako nadzór budowlany :)

Więcej zdjęć na naszym fb- https://www.facebook.com/enzobordercollie/
                      i instagramie- https://www.instagram.com/enzo_bordercollie/

Psie Dania - recenzja

Testy gadżetów mamy za sobą, teraz nadszedł czas na smakowitości :)
Znów w ramach TOP for DOG mieliśmy wypróbować coś nowego.



Psie Dania to gotowane posiłki dla psa, taki psi catering.


Jak możemy przeczytać w informacji od producenta "wszystkie nasze dania przygotowywane są z należytą starannością (...) Psie Dania to posiłki przygotowywane z wysokiej jakości produktów organicznych. Mięsa w naszych potrawach pochodzą wyłącznie od certyfikowanych rzeźników, a warzywa od sprawdzonego, lokalnego rolnika(...) to karma dla psa, która jest lekkostrawna, zbilansowana, smaczna (...)"

Dania które do nas dotarły (w ciągu 24 godzin od maila informacyjnego) były zapakowane próżniowo, w opakowaniu chłodniczym. Każda porcja ważyła 300 gram


Smaki:

Do wyboru mamy 3 dania:


- z drobiem (pierś kurczaka, kurczak podrobny, ryż, marchew, jabłko, seler, szpinak, gruszka, olej kokosowy)
- z wołowiną (mięso wołowe, ryż, burak, marchew, szpinak, gruszka, oleje)
- drobiowo- wołowe  (mięso drobiowe, mięso wołowe, makaron, słodkie ziemniaki, zielony groszek, pietruszka, seler, oleje)

Oba moje psy na co dzień żywione są suchą karmą, w weekendy dostają mokrą.
Ostatnio zaś było prawdziwe święto bo na kolacje jadały Psie Dania.
Od razu przyznam się, że nie wprowadziłam zmiany karmy stopniowo tak jak zaleca producent, bo nie potrafiłam oprzeć się tym błagalnym oczom, które zrobiłyby wszystko aby tylko otrzymać swoją porcję.




Jak było:

- Dania znikały w mgnieniu oka.
- Pachną bardzo ładnie. Nie próbowałam ich ale widać, że smakują psom.
- Nie pojawiły się ŻADNE problemy żołądkowe (mimo, że nie zachowałam, okresu wprowadzenia nowej diety).
- Nie zauważyłam pogorszenia jakości sierści.
- Nie pojawiła się zwiększona ilość kamienia nazębnego.
- Wygoda...miło, jest będąc tak leniwym jak ja, móc podać psu zdrowe i pyszne danie :).


Czego zabrakło?

- dokładnych proporcji składu, lubię wiedzieć ile dokładnie czego jest w karmie.
- udokumentowanego pochodzenia mięs, warzyw i owoców, ale wiem, że firma już nad tym pracuje :).


Gdybyście byli zainteresowani Psimi Daniami aktualnie obowiązuje jesienna promocja, rabat 50% na pierwsze zamówienie, szczegóły na http://www.psiedania.pl/

Relaxer Kęsy

Są czasem sytuacje kiedy mój a' la terrier zupełnie traci głowę i ciężko mi nad nią zapanować.
Dlatego gdy pewnej pięknej soboty, o godzinie 7 rano na naszym tarasie zjawiła się grupka panów, którzy wesoło oznajmili nam, że będą przez najbliższe 3 tygodnie poprawiać elewację bloku wiedziałam, że muszę spróbować wszystkiego by poprawić komfort życia jednego z moich psów.
Znów dzięki TOP for DOG, miałyśmy możliwość przetestowania produktu o nazwie Relaxer Kęsy od ScanVet.


Relaxer Kęsy wg producenta "Relaxer Kęsy stosuje się u psów lękliwych, nadpobudliwych lub przejawiających inne problemy behawioralne (np. lęk separacyjny, fobie dźwiękowe). Podawanie zaleca się także przed sytuacjami potencjalnie stresującymi dla psa np. burze, fajerwerki, przeprowadzka, podróż, rozłąka z opiekunem, wystawy, wizyty lekarskie, zabiegi pielęgnacyjne, odstawianie od matki, adopcja, hospitalizacja. Można także podawać wspomagająco przy chorobach wywoływanych lub potęgowanych przez stres np. przy dermatozach psychogennych." 


Tutaj możecie zapoznać się ze składem produktu:


Kęsy jak zauważyliście znajdują się w sporym, łatwo odkręcanym opakowaniu.


Są dość duże, wielkościowo można je porównać z 5 złotówkami ale bardzo łatwo pokruszyć je na mniejsze kawałki.


Będąc z Wami zupełnie szczera, nie jestem fanką tego typu produktów. Staram się sobie, jak i moim psom aplikować jak nam mniej różnych suplementów.
Pogodziłam się już z faktem, że Kika ma czasem różne lęki. Bywa, że boi się wiatru, dziki szał ogarnia ją w sylwestra, rozumiem to i staram się tego dnia ułatwić jej życie. Słuchamy wtedy trochę głośniej muzyki, zajmujemy ją np. kongiem wypełnionym najlepszymi smakołykami. Jest to jeden, góra dwa dni w roku więc można się przemęczyć.

Sytuacja o której wspomniałam na samym początku miała miejsce w lipcu. W czasie największych upałów, gdy wieczorami najchętniej siedzimy sobie na naszym tarasie. Nas samych trochę wyprowadziła z równowagi, ale najgorsze, że miała trwać parę tygodni!
Remont elewacji wiązał się z tym, że nasze okna zostały zakryte folią, a panowie( dokładnie 8 panów, na tarasie o powierzchni 30 m2 spędzali czas od godziny 6:30 do 18:00.
Mieszkaliśmy przez ten czas w ciemnej norce...





Enzo jak to on, niespecjalnie go to odchodziło. Kika zaś szalała...
W godzinach obecności robotników była ciągle niespokojna, nie potrafiła sobie znaleźć miejsca, ciągle kręciła się i warczała bądź szczekała.
Było to męczące dla nas ale przede wszystkim wykańczało ją samą.
Mimo, że na samym początku pozwoliłam jej wyjść na taras i zapoznać się z całą sytuacją, jej nerwy nie opadały.
Wtedy postanowiłam spróbować Relaxer Kęsy i okazało się, że to naprawdę działa!
Producent zaleca podawać je zgodnie z powyższa tabelą, najlepiej 1-2 godziny przed sytuacją stresową. W sytuacjach wywołujących silny stres można podawać kilka dni wcześniej.



Ja niestety nie miałam możliwości podawania od samego początku. Kika dostawała swoje 2 kęsy między 3-7 dniem remontu, bo na szczęście zamiast kilku tygodni, trwał on tylko 8 dni.
Suczka nie była ospała, nie zachowywała się dziwnie. Nadal codziennie rano gdy tylko usłyszała dźwięk rusztowania, biegła pod drzwi i trochę powarczała ale po chwili, szła się położyć. Jej niepokój był zdecydowanie mniejszy. Jak podaje producent składniki nie uzależniają psa. Jest on zjadany chętnie






aż do ostatniego okruszka.

Jestem przekonana, że pozostałe kęsy, w opakowaniu znajduje się ich 60 sztuk, wykorzystamy w grudniu i mam nadzieję, że Kika pierwszy raz powita Nowy Rok w miarę spokojnie.