Porządek w głowie robię




Nie będzie tak mądrze jak TU ani TU, bo zwyczajnie nie potrafię.
Ale chciałabym się podzielić z Wami naszą historią.

Decydując się na drugiego psa, zastanawialiśmy się bardzo długo. Wybraliśmy hodowlę, urodziły się szczeniaczki i gdy już trochę podrosły okazało się, że "nasza" suczka ma tyłozgryz. Jak wiecie chciałam poznać świat wystaw,  dodatkowo trochę nastraszyła mnie znajoma weterynarz i zrezygnowaliśmy.
Kolejnym wyborem była hodowla z której pochodzi Enzo, miała być suczka ale ostatecznie hodowczyni zdecydowała, że pojedzie ona do Norwegii a do nas trafił chłopak.
Mimo, że hodowla miała niewiele wspólnego ze sportem, właścicielka oczekiwała!, że udamy się ze szczeniakiem do wybranego klubu bo przecież to bc, nie żaden pies rodzinny.
Od początku obojgu nam chodziło po głowie agility.

W czasach psiego przedszkola było wszystko idealnie, później przydarzył nam się wypadek  i parę miesięcy spędzone w domu. Enzo przetrwał to bardzo dzielnie, mimo, ze wyłączony był z wszelkiej aktywności.
Po jakimś czasie powróciliśmy do treningów, w związku z kontuzją treningi agility nie były możliwe ale uczęszczaliśmy sobie na obi, które nie stało się naszą pasją.

Gdy już Enzo doszedł do siebie, powróciliśmy spełniać marzenia.... po kilku treningach agility pod okiem doświadczonych osób, ze łzami w oczach stwierdziłam, ze ja już tam więcej nie pójdę!
Zamiast wsparcia otrzymywaliśmy ciągle ostre uwagi, typu, ze źle wybrałam bo z suczką to by mi się lepiej biegało....
Psychicznie tego nie wytrzymałam, po kilku miesiącach usłyszałam, że jest w okolicach pewna zdolna osóbka, która chciałaby nam pokazać co i jak.

Trafiliśmy pod jej skrzydła i wszystko byłoby ok... gdyby nie to, że w mej głowie ciągle była myśl, że nasz team jest po prostu do d*py.
Na treningi jeździłam zdenerwowana, pies przez to był sfrustrowany, kosił tyczki jak szalony.
A ja ? Przecież musiałam udowodnić sobie i innym, że bez względu na to damy rade.
Szukałam różnych przyczyn... zaczynając od tego, ze pies jest beznadziejny, kończąc na tym, że pewnie jest chory.
Enzo został przebadany, okazało się, że wszystko jest dobrze. Szukałam rad u różnych osób, żaliłam się, wściekałam i płakałam regularnie.

Pewnego dnia, wprawdzie z gorączką i ledwo żywa pojechałam na indywidualny trening z jednym z lepszych zawodników agility w kraju i na świecie.

Na początku sobie ponarzekałam na zrzucanie, na ekscytacje psa.
Rozłożyłyśmy sobie sekwencję na części pierwsze i wtedy zobaczyłam, że MÓJ PIES NIE MA ŻADNEGO PROBLEMU.
Zdarzyło mu się raz czy dwa zrzucić ale to dlatego, że nie pokazałam mu właściwie czego oczekuje. Ekscytacja? Podobno nie widziałam, podjaranego psa. Mój kocha to co robi, jest radosny, trochę za bardzo wpatrzony we mnie, ale spokojnie daje sobie rade.
Problem jest, ale ze mną.
Zdanie "nawet najlepszy pies nie przebiegłby tego z takim handlerem" mocno mnie ostudziło, kropla potu (gorączka też zrobiła swoje) popłynęła po plecach i zaczęło się...
Kłębiące w głowie myśli...
Przecież Enzo jest taki przeze mnie, to ja oczekuje od niego Bóg wie czego chociaż sama nie umiem mu dorównać.
Sytuacja miała miejsce parę tygodni temu... od tego czasu staram sobie nie wyobrażać cudów ale widzę małe światełko w tunelu.
Chciałam od razu podbić świat ale wiem już, że w naszym przypadku się nie da. Winna jestem ja.
Przestałam porównywać nasz team do innych, my idziemy swoją ścieżką i wiecie co?

Już zauważam efekty.

Kika nie Koza, ale też Modna :) czyli parę słów o zestawie od Modnej Kozy.

W zeszłorocznej edycji TOP for DOG testerem obroży od Modnej Kozy był Enzo, gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć to zapraszam http://enzo-bc.blogspot.com/2015/07/obroza-od-modnej-kozy-test.html.

W tym roku postanowiłam do testu zgłosić Kikę i sprawdzić czy po roku od naszych poprzednich testów i po otrzymaniu nagrody The Best of Top for Dog 2015 przez Modną Kozę, nadal będę tak zachwycona wyrobami firmy.

Z wielu wzorów... nawet nie wiecie jak długo przeglądałam te zdjęcia :D, wybrałam sobie 3 i znów zastanawiałam się i zastanawiałam, nad tym jednym.
Ostatecznie wybór padł na Muffinki, które miały dodać słodkości wąsatej dziewczynie.
Po około 3 tygodniach od zamówienia, otrzymałam taki oto zestaw:


Prawda, że jest uroczy? :)


Wszystkie obroże, które mam dla Kiki są na zatrzask.
Jak szaleć to na całego, więc postanowiłam, że w tym wypadku przetestujemy jak sprawdzi się u niej półzacisk.


Obroża którą wybraliśmy ma 2 cm szerokości, wykonana jest bardzo starannie i sądzę, że prezentuje się na mojej suczce bardzo ładnie.
Oto i leśna Ki, w swojej różowej obroży :)



Cały komplet podszyty jest wygodnym neoprenem. Po kilku tygodniach użytkowania nie zauważyłam bo wychodziły z niego żadne nitki, wygląda bardzo dobrze. Z racji jasnych kolorów trochę się brudzi ale po praniu znów wygląda jak nowy.
Jeśli chodzi o samą smycz to karabińczyk jest idealnej wielkości dla małego psa.  Dzięki  neoprenowemu podszyciu rączkę smyczy, trzyma się bardzo wygodnie. Całość prezentuje się naprawdę dobrze ale... jest jedna rzecz która trochę mnie razi.
Mowa o nierównym zakończeniu taśmy. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu nie miałoby to znaczenia, jednak ja lubię gdy wszystko jest idealnie równo.



Podsumowując Modna Koza nadal pozostaje dla mnie produktem zasługującym na TOP :)
Gdybyście zechcieli oddać swój głos to zapraszam http://www.topfordog.pl/glosowanie