XXVI Klubowa Wystawa Psów Pasterskich Niepolskich Łódź, 21.09.2014

Sędzia Jana Matejcic oceniła Enzo następująco:

Uzasadnienie oceny:
" Dobre proporcje głowy, dobry kościec jeszcze nie rozwinięty. Wystarczające kątowanie przodu i tyłu. Dokonała górna linia ( troszkę za długa w lędźwiach). Brak podszerstka w szacie. Doskonały ruch.)

udało nam się uzyskać:

Lokata 1/2
Ocena: doskonała
Tytuł: Młodzieżowy Zwycięzca Klubu







Spotkaliśmy Enzkowego ojca, pięknego PERSANO FATRANSKY SEN ( Sony) 


Królik dla psa

Niedawno znajomy w rozmowie na temat psiego jedzenia wspomniał, że gotuje swojemu psu królicze mięso. Zaproponował, że gdy pojedzie po kolejną porcję dla swojego pupila to przy okazji zamówi i nam, ochoczo się zgodziłam bo słyszałam same superlatywy na temat tego mięsa.
Na jakiś czas zapomniałam o tym, do dnia kiedy usłyszałam "przywiozłem Wam królika"....
Nie ukrywam, że moje odczucia były mieszane w związku z tym, że w dzieciństwie przez 10 lat sama miałam małego ślicznego króliczka.
Ale wzięłam się w garść i postanowiłam, że dla dobra moich psów przyrządzę go.
Comber, który otrzymaliśmy, charakteryzuje się tym, że mięso z tej części przypomina pierś z kurczaka i podobno jest najlepszą częścią królika.
Osobiście nie bardzo gustuję w mięsach, sporadycznie je przyrządzam ale
wyzwanie jednak podjęłam.
Ugotowałam mięso, poskubałam na kawałki, dodałam do tego marchewkę, pietruszkę, buraki, ryż i psy zjadły ze smakiem takie oto danie:



Plusy:

- mięso z królika cechuję się dużą zawartością pełnowartościowego białka ( 20% więcej niż inne gatunki mięsa) przy bardzo małej ilości tłuszczu, dlatego polecane jest dla np. niemowląt
- jest bogate w aminokwasy, składniki mineralne i witaminy
- podobno jest też smaczny ( nie odważyłam się spróbować)
- całkiem łatwo go przyrządzić, mięso od kości odchodzi dość sprawnie


Minusy:

- cena, za kilo zapłaciłam ok 28 zł a wcale nie było jakoś specjalnie dużo mięsa
- samopoczucie, niektórzy pewnie pomyślą, ze przesadzam ale czułam się nieswojo gotując królika i mimo, ze zdrowy itd nie wiem czy zrobię to kolejny raz

nowinki zakupowe



W poszukiwaniu suchej karmy odwiedziłam ostatnio kilka sklepów internetowych i tak bez okazji kupiłam kilka rzeczy których nam brakowało lub które się skończyły.
Psy do tej pory jadły Magnusson 'a, nie miałam zastrzeżeń- skład wydaję mi się niezły, cena również. Jedzą ją bez kręcenia nosem ale postanowiłam kupić coś innego. Przecież nikt z nas nie chciałby jeść ciągle tego samego....
Nie mogąc zdecydować się na żadną z karm, ustaliłam ze znajomą, że podzieli się ze moimi psami karmą Orijen a sama zakupiłam
- próbki karmy Purizon. W pakiecie były 3 saszetki po 400 gram o różnym smaku: kurczak z ryba, ryba, jagnięcina i łosoś. Testowanie dopiero przed nami!
Do ćwiczeń w domu zabrakło nam smakołyków, zamówiłam więc po raz pierwszy :
-  smakołyki Beneful ( skład bez szału) ale za to jak się prezentują  :)


w gratisie dostaliśmy DeliBakie Rolls, kruche ciasteczka z nadzieniem o smaku szynki i sera, które są dość twarde.
- mix smakołyków Dokas. Snaki: kurczak z ryżem, kurczaka z serem, kurczaka z ryba i serem. Wszystkie pachną dość intensywnie ale smakowicie


Przy okazji zakupiłam:
- dwie TubiDOG, o smaku łososia i wątróbki. Pasty przydają się w dni kiedy psy zostają w domu na dłuższy czas z kongiem albo inna tego typu zabawką
- nową tymczasową obrożę dla Kichołki. Obroża Driver od Zee.Dog kupiona głownie ze względu na motyw szachownicy. Ma wzór taki jak flaga mety w wyścigach samochodowych, których fanem jest pan M.



Bywają dni, w które nie mam czasu ugotować nic dla psów i wtedy na drugi posiłek dostają
- mokrą karmę, Animonda GranCarno, w zestawie przyszło 6 smaków. Karmę stosujemy już od dość dawna, jest sprawdzona i psy nie mają po niej żadnych problemów żołądkowych.

A może ktoś z Was może polecić jakąś suchą karmę?
Szukam też obroży dla Kiki, obwód min 28 cm, najlepiej wodoodporna, przyda się na następne wakacje.


Wakacje z psem w Chorwacji

Sytuacja już opanowana, dom i życie poza nim ogarnięte więc mogę trochę popisać. Jak za daaawnych szkolnych czasów małe sprawozdanie z wakacji :D

Z Wrocławia wyruszyliśmy w poniedziałek 18-stego, spędziliśmy dwa dni w rodzinnych stronach (Kotlina Kłodzka) a w środę ok godz 22 wyruszyliśmy z Polanicy Zdrój do Vodic w Chorwacji.
Dzień przed wyjazdem Kika postanowiła uatrakcyjnić mi życie, bo przecież nie może być zbyt nudno!
Wymyśliła, ze przejdzie pod ogrodzeniem dzielącym ogród moich rodziców od ich sąsiadki i tym sposobem, jechała na wakacje z niemała dziurą pod okiem. Myślałam że konieczne będzie szycie, stąd wizyta u weta, ale na szczęście wystarczyło regularne smarowanie maścią antybakteryjną.


Podróż minęła bardzo spokojnie, psy grzecznie spały, oczywiście wszystkie chciałby leżeć na siedzeniu, ale brakowało miejsc dla wszystkich wiec ostatecznie tak spędziły drogę: 



Dwie noce spędziliśmy na polu namiotowym a kolejne już w pięknym mieszkanku, przez Chorwatów nazywanymi „apartmani” J


ZACHOWANIE PSÓW

Jeszcze przed wyjazdem sądziłam ze gorzej zniesie go Kika, obawiałam się ze wyjdą nasze problemy związane z słabą socjalizacja i fakt, że Kika została pogryziona przez innego psa ( do tej pory boi się dużych czarnych psów) ale okazało, że małej Kitty nie pokona nic oprócz fal! Moja suczka jest mega dzielna J choć nadal bała się  grających w cymbergaja.
Jedyne do czego mogę mieć zastrzeżenie to to, że czasami popiskiwała, gdy np. psy miały zostać same w mieszkaniu albo gdy siedziała na brzegu a my pływaliśmy.
Gdy tylko wschodziło słońce, moja psinka siadała sobie przy otwartych drzwiach tarasowych i od rana zażywała słonecznych kąpieli.


A Enzo…. sama byłam zaskoczona tym co się działo, miałam wrażenie, że zostawił mózg w Polsce.
Nie ten sam pies, myślami w chmurach, rozproszony, chodzenie na smyczy to jedna wielka tragedia.
Po kilku dniach trochę się to unormowało, ale nie mogę powiedzieć żeby było idealnie.


Może niektórym nie spodoba się to porównanie ale przypominało to zachowanie dziecka które wyjeżdża pierwszy raz na wakacje. Chce zobaczyć wszystko, wszędzie wejść i wcale nie spać.
Lepiej było gdy chodziliśmy tylko naszą czwórką, psy ładnie się odwoływały i były skupione na nas.


Stwierdzam, że moim psom nie podoba się nieregularny tryb życia. Przyzwyczajone do posiłków o regularnych porach, tych samych miejsc i ludzi nie do końca potrafiły się odnaleźć.

ZDROWIE

Mimo, że  byłam przygotowana na wszystko (zaczynając od problemów żołądkowych, kończąc na uszkodzeniu kończyn) żadnych większych problemów zdrowotnych nie było. Wykorzystaliśmy jedynie maść antybakteryjną na mała ranę psa znajomych.
U naszych psów wykorzystałam maść z witaminą A na łapy, bo były narażone na temperaturę i sól. Tym samym możemy przejść do tematu

KĄPIELE W MORZU

Świetnie jest móc wykąpać się razem z psami :) kilka razy zostałam podrapana gdy któregoś łapałam na ręce ale żadnych innym minusów nie ma!

Enzo podczas "holowania" Marka do brzegu



Codzienna kąpiel w morzu wiązała się także z kolejną kąpielą pod prysznicem by spłukać sól z psiej sierści.



Najgorzej było przy brzegu, kamienie potrafiły wbijać się nawet nam, ubranym w buty do kąpieli, a co dopiero psom. 

Jedni byli ostrożni



drudzy zaś mniej



ale najczęściej wyglądało to tak 



Jeśli ktoś zainteresowany reakcją psów na słoną wodę to w naszym wypadku tylko chłopcy mieli z nią problemy. Kika nawet nurkowała i ani razu nic się nie działo. Enzo i Louis, gdy zdarzało im się napić morskiej wody, zwracali ale miało to miejsce może dwukrotnie. Wtedy wypijali po misce słodkiej wody i od razu było lepiej :)
Jakoś w połowie naszego pobytu Enzko zaczął kuleć... na dodatek była to łapa w której miał uszkodzone paliczki. Cała nasza czwórka zasiadła do jej przeglądu, początkowo myśleliśmy, że może wbił się mu się jeżowiec albo jeszcze coś gorszego ale jednak okazało się to całkiem niegroźnym otarciem opuszka. Wystarczyły dwa dni krótkich spacerków i trochę odpoczynku w domu




by pies znów był gotowy do pływania



Wracając do tematu....jeżowce to one były naszym największym problem. 
Kika z racji swojego wzrostu wchodząc do morza, płynąć musiała od razu i była najmniej narażona. Pozostałe psy mogły jeszcze trochę przejść w głąb morza i właśnie wtedy były najbardziej narażone na to, że nabiją się na kolce tych dziwnych stworzeń i nabawią się jakiejś infekcji bakteryjnej. U Enzo udało się tego uniknąć, niestety Louis nie miał tyle szczęścia. 



Poniżej zdjęcia zebranych przez nas jeżowców.


TEMPERATURY

Mimo, że temperatury oscylowały ok. 30 stopni nie odczuliśmy tego.
Gdy psy chodziły z nami na plaże zawsze mieliśmy, ze sobą parasole by chronić je przed słońcem, dodatkowo skutecznie chłodził je wiatr.



Wszędzie nosiliśmy też składaną miskę z wodą, kupiłam ja na wystawie w Opolu i była jednym z lepszych zakupów. Jest poręczna, pojemna i ładna :)



Niestety przed wyjazdem nie zdarzyła do nas dotrzeć kamizelka chłodząca dla Enza. Przyszła dzień po naszym wyjeździe, ale i tak pies radził sobie świetnie. Kika miała apaszkę chłodzącą ale praktycznie wcale z niej nie korzystaliśmy. Bardzo pomagało nam klimatyzowane mieszkanie a w trakcie zwiedzania np. Zadaru w większości knajpek mogliśmy liczyć na porcję zimnej wody dla psów.




REAKCJE LUDZI

Ludzie jak powszechnie wiadomo są bardzo różni.... 
Chorwaci za psy na polu kempingowym skasowali nas słono, musieliśmy dopłacić 100 kun dodatkowo. 
Właściciel (Polak) apartamentu, w którym później mieszkaliśmy zgodził się aby psy przebywały za darmo, ale raczej tylko dlatego, ze już kiedyś wynajmowaliśmy u niego mieszkanie. Przy okazji mogę polecić apartamenty w których mieszkaliśmy TU i TU.
Co do pozostałych, na pewno wzbudzaliśmy zainteresowanie. 
Większość cmokała i wystawiała ręce by pogłaskać psa ale zdarzyła się też Pani, która mimo braku zakazu wprowadzania psa na plaże, uznała, ze nie życzy sobie by psy kąpały się w morzu razem z jej dziećmi.
Sierpień to zdecydowanie nie jest dobry moment na wakacje z psami. Było bardzo dużo turystów, byliśmy w Vodicach już 6 lat temu i było wtedy zdecydowanie mniej ludzi. W przyszłym roku wybieramy wrzesień.

Pozostałe

- Nie warto zakładać psu fajnej/ ładnej/ulubionej obroży/smyczy/szelek bo i tak zostanie zniszczona przez wodę morską
- Psów na plażach było dużo - małe, duże biegające bez kontroli jak np. ta 
 spotkana, chyba jednak nie bezpańska, suczka w typie smooth border collie.



Wiadomo, że jedni wolą spakować walizkę i polecieć na wykupione wakacje z opcją all inclusive, nie denerwować się, nie męczyć ale my już raczej nigdy z tego nie skorzystamy.....
Skłamałabym gdybym napisała, że było cudownie i ani przez moment nie pomyślałam o tym, jak byłoby bez psów. 
Wprawdzie byliśmy już na wakacjach z Kiką ale jednak z dwoma psami jest już inaczej... niekoniecznie gorzej, po prostu wymaga to więcej pracy, lepszego planu (choćby to, że musisz wcześniej wrócić by zdarzyć wykąpać oba psa by zdarzyły wyschnąć zanim wyjdziemy na umówioną kolacje). Dobrze, że spróbowaliśmy, w przyszłym roku poprawimy błędy a za 2-3 lata będzie już idealnie.


Wróciliśmy 31-ego sierpnia i tego samego dnia w dość ponurych nastrojach uświadomiliśmy sobie, że już prawie jesień.....
Ale żyjemy tym, ze już za rok kolejny wyjazd, będą 4 osoby- 4 psy i 2 tygodnie w Chorwacji !
I na koniec moje ulubione zdjęcie